czwartek, 26 lipca 2012

#20 RECKA: Mroczny Nolan w natarciu.

Świat stawał na głowie tuż przed premierą ostatniego Batmana, masakra w kinie podczas jednej z premierowych nocy jeszcze zaostrzyła atmosferę wokół filmu. Sam nie byłem za bardzo przekonany do filmu dopóki go nie obejrzałem. Byłem fanem Nolana od zawsze i mimo, zmiany stylistyki dalej stoję za nim murem i mogę już z całą pewnością „nolanizmem” nazwać - kinowe samodoskonalenie się. Zapraszam na recenzję!
Ten film jest dobrym kinem akcji, dobrze rozegraną partia szachów pomiędzy głównymi bohaterami ale brakuje tego czegoś – tego czegoś co pozwoliło części II wyskoczyć na podium,a tej części pozostać w blasku fleszy wystarczająco długo – i zarobić krocie dzięki burzliwej kampanii reklamowej i bardzo dobrej obsadzie. Nolan próbuje prześcignąć samego siebie wydając kolejne setki milionów na efekty, na obsadę i scenografię ale coś czuję, że zabrakło w tym filmie serca. To serce wszyscy czujemy oglądając MEMENTO albo INSOMNIA nie mówiąc już o megakasowej INCEPCJI.

Mroczny Nolan w natarciu.
THE DARK KNIGHT RISES (2012)

część I: Mroczno, ale nie za bardzo.
Przede wszystkim film (tak jak i cała kampania reklamowa) utrzymany jest w bardzo mrocznych i specyficznych tylko Nolanowi klimatach. Wszystko otacza mgła, cienie i nietoperze, wszędzie można poczuć niepewność i bunt ciemnej strony mocy. Taki powinien być ostatni batman. Aby powstać, pierwsze trzeba upaść. Nolan nie upada ani raz od swojego debiutu i pewnie to jest ten minus, nie wie jak się poprawić więc kopiując wcześniejsze wypróbowane techniki i taktyki – powiela je dodając tylko troszke więcej pieniążków. Jak już pisałem – jest to doskonalenie już sprawdzonych wzorców ale bez serca. Nolanizm pełną parą.

część II: Mroczny Bale.
Bale i reszta fantastycznej obsady sprawia, że za każdym razem gdy zauważałem znaną mi twarz – podskakiwałem ze stołka. Rewelacyjni aktorzy, o których mógłbym rozpisać się w osobnych artykułach – o ich ścieżkach rozwoju, wzlotach i upadkach ale nie w tym rzecz. Nolan jest jednym z tych reżyserów, którzy boją się sprawdzać nowe osoby. Pozostają przy stałej grupie powiedzmy 20 osób, zamienia ich w zależności od potrzeby i budżetu. Są nimi między innymi: Bale, Cain, Cotillard, Freeman, Hardy, Katt, Murphy, Oldman, Watanabe. Bale jak już wiele razy krytycy wspominali – w roli Batmana sprawdza się rewelacyjnie i nie ma się czemu dziwić, jako mnich w EQULIBRIUM czy John Connor w TERMINATOR: SALVATION również się sprawdził. Zawiodłem się tylko na Kobiecie kot i głównie dlatego przedstawiam ją na zaprezentowanych zdjęciach. Jest mdła, cicha i spokojna, brak jej wdzięku i kobiecości jaką posiadała poprzednia Kocica w Batmanie lat 90tych. Mamy tu tylko ciekawy lecz pozbawiony smaku i finezji kostium. Widać, że Nolan stawiał przede wszystkim na realizm – ale koniec końców to postać komiksowa prosto ze stajni DC więc i tej elastyczności komiksowej moim zdaniem nie powinno zabraknąć. Bane – czołowy antagonista Człowieka-nietoperza, w serii Batman: Knightfall złamał mu kręgosłup. W tym filmie postać grana przez Hardyego wygląda i zachowuje się bardzo znośnie, oczywiście o niebo lepiej niż Bane z filmu BATMAN and ROBIN z 97' roku. Resumując aktorskie potyczki – najlepszym aktorem zostaje oczywiście niedoceniany jak zwykle Gordon-Levitt, Cain – jako niezastąpiony Alfred i Freeman czyli Lucius Fox – najlepsza rola wszystkich części. 

część III: To już koniec? Dzięki Bogu!
Tułaczka Batmana dobiega końca, trylogia współczesnych fanatyków kina – nie będzie można się oczywiście doczekać wydań blu-ray z kilowatogodzinami wydanymi na oglądaniu wszego rodzaju featurette, cut scene czy behind the scen. Sam oczywiście jak przyjdzie na to pora dopadnę w wyprzedaży trylogię na blu-ray i spędzę długie noce nad umartwianiu się razem z Brucem Waynem. Bogatym i biednym chłopcu, który nie potrafił dorosnąć, podejmować odważnych decyzji i na siłę chciał uszczęśliwić wszystkich z wyjątkiem siebie.

część IV: Napisy – jak można się podniecać czcionką ARIAL BLACK?
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że albo Nolan przecenia swoje starania (lub jego załogi) ale co do tak zwanych pierdółek mógł się bardziej przyłożyć. Napisy końcowe, intro, czcionka jaką został zaprezentowany tytuł – to jest do jasnej cholery BATMAN, MROCZNY RYCERZ we własnej osobie, a my oglądamy intro w tylu WindowsMovieMaker. Już lepiej z muzyką, ścieżka dźwiękowa wypłynęła od Hansa Zimmera i jak większość jego dzieł tak i to idealnie pasuje do filmu i idealnie pasuje do kina domowego. Kila fantastycznych kawałków utrzymuje atmosferę filmu w ryzach – w przeciwnym wypadku byłoby to tylko kino klasycznego mordobicia, strzelanin, drętwych monologów i smutku.

THE DARK KNIGHT RISES (2012)
8/10
posterek:
czas: 2 godz. 45 min.
gatunek: science fiction /akcji
premierowo: 18 (27) lipca 2012
dyrekcja: Christopher Nolan
skrobacze: Christopher i Jonathan Nolan
przyaktorzyli: Bóg z Brucea i Evana Wszechmogących, Syriusz Black, Artur z Incepcji, Biała Królowa, Podpułkownik J.O.E. Vandeleur, Rick Tarr ze Szpiega oraz Kleryk John Preston
cytat: "Calm down, Doctor! Now's not the time for fear. That comes later."

Brak komentarzy: