niedziela, 29 lipca 2012

#27 RECKA: Space Jockey – tak nazywał się mój przyjaciel.

To nie jest zapowiadany i wymodlony przez fanów Obcy 5, to nie jest prequel Obcego w pełnym tego słowa znaczeniu i ostatnia kwestia – to nie jest film, na który czekało się całe życie, to rozpoczęcie nowej ery thrilleru sci-fi, to po prostu PROMETHEUS.

Krytyka w dzisiejszych czasach bywa bardzo dotkliwa. Kiedy całe rzesze fanów czekała na PROMETHEUS w tym czasie kilku niewydarzonych ważniaków wylało wiadro pomyj na Scotta z powodu idiotycznej fabuły czy postaw bohaterów. Ale chyba miłośnicy gatunku są zgodni, że tu nie o fabułę, tu istotna jest wizja, mitologia i o obcego rzecz jasna lub jak w tym przypadku Space Jockeów. 

Space Jockey – tak nazywał się mój przyjaciel. 
PROMETHEUS (2012) 

część I: Przed premierą. 
Premiera zapowiadana na 20 lipca 2012! Tak krzyczałem pół roku temu i mówiłem, że będzie to próba wyjaśniania pochodzenia życia na ziemi, historia misji statku Prometeusz na jeden z księżyców, o znanej (już fanom serii Obcy) nazwie LV. Dociekliwi fani serii Alien długo przed premierą i dzięki całej otoczce medialnej dotarli do szczegółów fabuły (i w sieci można ją poznać z detaliczną dokładnością), a że już po premierze to nie jest żadną tajemnicą na czym w opinii wielu krytyków poległo największe widowisko science fiction ostatniego dziesięciolecia.

część II: Plakaty i zwiastuny.
Scott w zwiastunach otwiera szeroko oczy i całkowicie odcina się od Obcego w sprawie przestrzeń (w głównej mierze). Mamy do dyspozycji duże, efektowne otwarte połacie księżycowej ziemi, rewelacyjne krajobrazy odległego księżyca oraz ryciny Gigera przedstawione w monumentalny sposób, co powoduje, że (na początku) nie ma ani chwili na kojarzenie tego filmu z tym z końca lat osiemdziesiątych. Plakaty utwierdzają nas w przekonaniu, że dzieło będzie efektowne i kosztowne - „ogromnych rozmiarów”. Jednym ze znaczących elementów filmu, który jest kolejnym cięciem dwóch zszytych przez fanów szpul filmowych, jest wizja astronomów. W przeciwieństwie do „zwyczajnych” robotników pracujących w kosmosie w swoich ubłoconych, wytartych kombinezonach – mamy tutaj dopracowane, drogie i aerodynamiczne kombinezony prosto od Weyland Industries. Reklama była również droga, bogata w różne virale i plakatowo-trailerowe nowości.

Kampania reklamowa 

Kampania rozpoczęła się w dniu 28 lutego 2012 roku, wraz z wypuszczeniem filmu promocyjnego z przemówieniem Petera Weylanda, o swojej wizji przyszłości. Przedstawia on konferencję TED w 2023 roku, coroczne targi technologii i projektowania odbywające się w Long Beach w Kalifornii. Segment został pomyślany i zaprojektowany przez Scotta i Lindelof, a wyreżyserowany przez syna Scotta, Luke’a. Lindelof wyjaśnił, że początkowa scena rozgrywa się w futurystycznym stadionie, a nie w małych pomieszczeniach prawdziwych konferencji TED. „Facet jak Peter Weyland, którego ego jest po prostu ogromne, a idee, które on chce wprowadzać w życie są są niczym innym jak pychą „nowego boga” w zasadzie mógł powiedzieć „Jeśli chcesz mi dać wykład, daję go w Wembley Stadium”. Tom Rilley brał udział w projektowaniu konferencji 2023, przygotował „szeroką informację na temat wszystkich aspektów wizualnych i dźwiękowych o TED-Talk.

W dniu 6 marca 2012 roku, strona Weyland została zaktualizowana, aby odwiedzający miał wgląd w fikcyjną firmę. Co kilkanaście dni aż do premiery filmu zostały w odpowiednim czasie uruchamiane kolejne osiągnięcia filmy Weyland w formie kolejnych zakładek na ich stronie – promocja Prometeusza nabrała zawrotnego tempa.

W trakcie 2012 WonderCon, użytkownicy strony otrzymali specjalne karty identyfikacyjne, które skierowały ich do wielu stron internetowych i telefonów. Dzwoniąc na podany numer rozmówcy dostawali wiadomości tekstowe z Weyland Corporation, który połączył je do drugiego promocyjnego materiału filmowego, którego narratorem jest Fassbender grający w Prometeuszu androida „David’a 8″. Rozszerzona wersja filmu została wydana 17 kwietnia 2012 – były to szczegóły reklamowe „David’a” – jego funkcje, w tym jego zdolność do bezproblemowej replikacji ludzkich emocji bez ograniczeń etycznych lub niepokoju. Reklama została umieszczona w The Wall Street Journal. Ujawniono również konto na Twitterze obsługiwane przez David8.

Kolejny film, „Quiet Eye” , z udziałem Rapace jako Shaw, został wydany 16 maja 2012 roku, debiutując przez Verizon FIOS na Facebooku. W tym rodzaju video, Shaw jest poddawana serii pytań przez Weylanda na temat poszukiwania obcych form życia. Wszystko przedstawione jest w postaci rozmowy telefonicznej monitorowanej przez Yutani (spółka fikcyjna z serii Alien).

We Francji wygląd dworca (duch) Saint-Martin został przekształcony, przez co przypominał obcą architekturę z filmu, która była widoczna dla użytkowników metra.

część III: Fabuła – albo jej brak.
Historia jest prosta albo nawet za prosta. Uwaga mogą występować SPOILERY: Grupa naukowców pod przywództwem charyzmatycznej Charlize Theron leci prosto na nieznany księżyc LV. Powodem wyprawy są drogowskazy na hieroglifach wielu zapomnianych cywilizacji. Po dotarciu na księżyc i przejściu przez atmosferę w dowolnym miejscu – statek natychmiastowo trafia w miejsce docelowe. Bez sprawdzenia sondami / robotami (w końcu mamy II połowę XXI wieku i technologia jest wysoce rozwinięta – goddamned) większość ekipy wskakuje na quady i prosto do jaskini / grobowca / statku. Już w statku po odpaleniu skanerów i zapoznaniu się z wszystkimi korytarzami – ekipa oczywiscie musi po dotykać wszystkiego i przy okazji uruchomić kilka obcych urządzeń. Zamiast pobrać próbki obcego organizmu, przebadać wszystko jak należy to mamy oczywiście iście chorą ekipę, która to:
  • gubi się w prostym korytarzu (mimo posiadanej mapy całego kompleksu), na domiar złego pstryka palcami obcy gatunek robala – nie kończy się to dobrze 
  • zdejmuje hełm na obcej planecie – goddamned! nie zważają na ciśnienie / skład powietrza / obce wirusy i bakterie 
  • zachowuje się jakby byli na wycieczce krajoznawczej 

Koniec końców, wszystko kończy się tragicznie – przynajmniej dla większości ekipy. Zamiast komplikować wątki mamy tu dodatkowe idiotyzmy typu: statek a la firefly jako pocisk rakietowy z heroiczną albo chorą psychicznie załogą. Ucieczka w linii prostej przed turlającym się statkiem kosmicznym czy picie drinków zrobionych przez androida – goddamned! Koniec SPOILERA. 

część IV: Aktorstwo. 
Złego słowa nie powiem – dobór był bardzo dobry, takie gwiazdy jak Noomi Rapace, Michael Fassbender czy Guy Perace to bardzo dobry wybór. Oczywiście można się czepiać ich ról i płakać – że są kosmicznymi hipokrytami ponieważ przynajmniej 2 z czołowych herosów kosmosu ma wiele tajemnic i sekretów, którymi ciężko im się podzielić. Reszta załogi jest bardzo prosta, ich sylwetki nie są rozbudowane do takiego stopnia aby się w nie zagłębiać – co więcej nie mają za dużo do powiedzenia, są raczej ofiarami kosmosu i nie chodzi mi tylko o ich partactwo.

część V: Mitologia
Prometeusz nie jest filmem jaki można wstawić na półkę, pooglądać 3 razy i czekać 5 lat na wersje reżyserskie. Na ten film nie patrzy się jak na zwykłe widowisko, skupiając się na fabule i efektach albowiem posiada on taką ilość mitologicznych pocisków, o kalibrze zaciemniającym nawet ogrom detali „Matrixa”, że sama fabuła schodzi na drugi plan.

Tytułowy Prometeusz – tytan, był mądry i życzliwy mitologiczny twór, który stworzył człowieka z gliny, a w kolejnym etapie podarował swoim podopiecznym ogień. W sytuacji kiedy to dar ognia należał się wyłącznie bogom, żadne inne stworzenie wyższe czy niższe nie miało do niego dostępu, podarowanie boskiej części materii rozgniewało Olimpijczyków za karę skazując tytana na męczarnie związane z przykuciem do skały i codzienną utratę wątroby zjadanej przez orła. Motyw rozdartego ciała i męczarnie związane z ofiarowaniem nowego życia jak wiemy były motywem przewodnim nie tylko „Prometeusza” ale głównie z „8 pasażerem”.

Etos poświęcenia się dla większego dobra był kopiowany w wielu mitologiach starożytności (jak nie we wszystkich znanych starożytnych cywilizacjach). J.G. Frazer napisał antropologiczną wędrówkę przez mitologie i zapiski starożytnych, skupiając się na motywie „umierających bogów”. Otwierającą sekwencją filmu jest obraz „inżynierów” (w wersji kinowej jest ich mniej), którzy dokonując dziwnych rytuałów na planecie podobnej do naszej (albo i na naszej – Scott stwierdził, że nie ma to znaczenia) poświęcając się dają początek nowemu życiu (jeden z inżynierów po wypiciu czarnej mazi umiera, a jego odpadające organy wpadają do rzeki – w zbliżeniu widzimy rozpad dna i następnie przebudowę nukleotydów w całkiem nowy kod genetyczny). Scott tłumaczy: „To może być planeta w każdym zakątku wszechświata – idea jest prosta – wszystko działa jak bieg życia na Ziemi – rośliny obumierają dając związki energetyczne innych organizmom.”

Chrześcijanie nie będą zawiedzeni, gdyż mógłbym stwierdzić, że zdejmowanie szat inżyniera i niechęć z jaką pije (dobrowolnie) truciznę przypomina chwilę przed śmiercią na krzyżu Jezusa „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech ominie mnie ten kielich” (Mt 26,39).

część VI: Wizja.
Wizja Scotta była ogromna ale jak to ostatnio wielkim reżyserom wychodzi – średnio ogrom wypalił. Nie mogę czepiać się całej otoczki marketingowej ale efekt jest raczej tylko dla oka miły gdyż mózg nie potrafi ogarnąć tej całej masy bzdur o jakiej napisałem wyżej. Muszę napisać, że lokacje, stroje, kosmici czy nawet same efekty podobały mi się bardzo ale poza tym to ponad dwugodzinne oglądanie widoków i wspaniałości z jaką obca rasa masakruje kruchych ludzi.

część VII: Reasumując.
Podsumowując zacznę raczej od minusów gdyż o tym jest głośno i o tym trzeba wspomnieć: 
  • fabuła „z dupy”, całość wyprawy przekonuje ale jej realizacji nie chwytam 
  • męczące i nudne jak flaki z olejem monologi 
  • pokręcenie ewolucji ksenomorphów – niby nic wspólnego z serią obcy a jednak wszystko w dziwaczny sposób się łączy 
  • charlize wygląda ładnie i chyba nic poza tym 
na plusik muszę powtórzyć: 
  • lokacje 
  • scenografia 
  • kostium 
  • efekty specjalne 
  • marketing 
PROMETHEUS (2012)
9/10
posterek:
czas: 2 godz. 4 min.
gatunek: science fiction / thriller
premierowo: 30 maja (20 lipca) 2012
dyrekcja: Ridley Scott
skrobacze: Jon Spaihts i Damon Lindelof
przyaktorzyli: Lisbeth z trylogii Millennium, Aeon Flux, Sierżant Matt Thompson, młody Magneto, Moreau z Ghost Ridera 2, Sheakespeare z Anonimusa
cytat: "Big things have small beginnings."

Brak komentarzy: