piątek, 20 lipca 2012

#5 [NL] Terminator nie powróci, cieszmy się dziedzictwem (część I)

Po zakończeniu serialu: "Terminator: Kroniki Sary Connor" minęło trochę czasu. Z racji tego, że już prawie miesiąc wakacji za nami i sensownego maratonu filmowego jeszcze nie miałem, postanowiłem wrócić do jeszcze jednego seansu terminatorów i chronologicznie pomiędzy 2, a 3 częścią jestem w trakcie "Terminator: The Sarah Connor Chronicles" i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że serial został za bardzo potraktowany po macoszemu przez fanów serii. Kilka zdań sprostowania przed Wami. Zapraszam!

Zaczynając od najważniejszej informacji dla całej serii - kolejny terminator (część II nowej trylogii Salvation) został przesunięty na 2014 rok, reżyser Ocalenia jak i producent mają inne plany na najbliższe 2 lata i jak widać po pierwszych 2 rewelacyjnych częściach wszystko stacza się w dół. Poziom zarówno fabularny jak i aktorski kolejnych terminatorów wali się na łeb na szyję i próba ocalenia kanonu science fiction przez McG była tylko chwilowym zachłyśnięciem się efektami specjalnymi, ponieważ stek bzdurnych rozwiązań i ogrom pierdół jaki wali po oczach podczas seansu jest przerażający. Mógłbym wymieniać dalej ale ja po prostu uwielbiam terminatora i sam spędziłem kilkadziesiąt godzin nad tą serią analizując każdy model cyborga czy ścieżki fabularne każdego z głównych bohaterów. Lecz nie o tym chciałem napisać - głównym powodem wywodu i wyżej wspomnianego wprowadzenia jest obsada serii.

SPOILER ALERT (zaznacz aby przeczytać)
Zaczynając od pierwszej części - terminator (cyborg imitujący ludzki organizm zagrał go niejaki Arnold S.) przybywa z przyszłości aby zabić matkę przyszłego lidera ruchu oporu w wojnie przeciwko SkyNet (samoświadoma sieć/jednostka dowodząca maszynami). Na ratunek jej przybywa (w I części) Kyle Reese - człowiek majacy na celu uratowanie naszej Sary Connor. Część II to powtórka z rozrywki - jeszcze lepsza powtórka gdyż jest to kino masowe obfitujące w widowiskowe wybuchy, pościgi, dialogi - drętwe ale chwytliwe (hasta la vista baby). W tej odsłonie przeciwnikiem już Johna Connora i jego mamusi jest T-1000 grany przez Roberta Patricka, a obrońcą nie kto inny jak przeprogramowany model T-800 - Arnold S. powtórnie - walka trwa, niby wszystko załatwione, apokalipsa przesunięta, a tu po 12 latach przychodzi na kolejną część, potem na serial i w końcu na wojnę ze SkyNetem we własnej osobie w "Terminator: Salvation".
Główni bohaterowie się nie zmieniają lecz aktorzy tak - i piszę to
z rozczarowaniem i goryczą. Może poza Sarą i terminatorem, którego model T-800 zagościł we wszystkich filmowych częściach pozostawał niezmienny to największym rozczarowaniem był niewątpliwie John Connor. Zobaczcie sami:

John Connor urodził się 28 lutego 1985 roku i w serii wyglądał następująco:
Terminator 2: Dzień Sądu (J.Connor lat 10)
Terminator: Kroniki Sary Connor (J. Connor lat ??)
Terminator 3: Bunt Maszyn (J. Connor lat 20)
Terminator: Ocalenie (J. Connor lat 33)

W sytuacji samej Sary jest znacznie lepiej:




Kolejne terminatorowe przemyślenia na pewno nastąpią, pewnie po zakończeniu całego seansu albo przy kolejnym filmowym hicie wspierającym się dziedzictwem wykreowanym przez Arnolda S.

Brak komentarzy: