środa, 8 sierpnia 2012

#45 RECKA: Z wakacji nie wracam.

Po tysiącu lat wyczekiwania na nowy film Gibsona, po tysiącach afer i procesów – doczekaliśmy się w tym roku widowiska na miarę filmów akcji lat 90. Jeżeli niedosyt pościgów, wybuchów, bijatyk i ciętych ripost w stylu AIR AMERICA to Dorwać Gringo jest filmem dla Was. Zapraszam!
Cudaczna mieszanka starego wyjadacza z Zabójczej Broni i prawdziwych serialowych twardzieli (BREAKING BAD czy PRISON BREAK) to kino gorące, niebezpieczne i prześmieszne. Mimo, że to nie kino familijne to mamy tu ogrom zabawnych scen w stylu właśnie „gibsonowskim”. Nawet sam zwiastun (na samym dole) jest sam w sobie zabawnym smaczkiem, a co dopiero film o klownie w meksykańskim więzieniu.

Z wakacji nie wracam.
HOW I SPENT MY SUMMER VACATION / GET THE GRINGO (2012)

część I: 2 tytuły, 2 razy więcej śmiechu.
Po obejrzeniu zapowiedzi od razu do głowy przyfrunęły film z lat 80 i początku 90tych kiedy to Gibson z morderczego Mad Maxa przerodził się w narwanego, zabawnego i co najważniejsze swojskiego glinę / rabusia / szmuglera i dobrze mi się przypomniało, ponieważ po „odważnej” decyzji jaką była zmiana pozycji w produkcji filmów (reżyseria oczywiście: Pasja, Apocalypto) Gibson kolejny raz wraca przed kamerę i to w zaskakująco dobrym stylu. Historia złodzieja, który zmienia zachowanie pod wpływem matki z dzieckiem / niesprawiedliwości / uciemiężenia jest już chyba za bardzo wyeksploatowana, a mimo to Dorwać Gringo daje radę. Widowisko posiada 2 tytuły, a to przez Brytyjczyków, którzy dzięki dystrybutorni nazwali sobie film GET THE GRINGO i z tego u nas Dorwać Gringo, a nie jak było zapowiadane rok temu: Jak spędziłem letni urlop.

część II: Samochodem przez granicę.
Z banku prosto do więzienia za południową granicą, tak zaczyna się film, w którym gra grupa bardzo ciekawych aktorów, przede wszystkim Peter Stormare, który jest znany z takich hitów jak ARMAGEDDON, CONSTANTINE czy chociażby Dean Norris - szwagier Woltera Whitea w serialu BREAKING BAD, a Mela Gibsona znają wszyscy i nie trzeba tu nawet wspominać, że to klasa sama w sobie, można go uwielbiać albo nienawidzić – innej opcji nie ma. Film obfituje w eksplozje granatów rozrywających biała uzbrojonych gangsterów, bijatyki, nieletni palący papierosy, obcinanie palców, krzyki rannych meksykańców i wiele innych złych gringo, o których mógłbym pisać. Jest tego ilości ogromne, Gibson nie nudzi moralizatorstwem, a wszystko jest ładnie upakowane.

część III: Kończ już, zostaw muzykę.
Sprawdza się teza, że dobra muzyka to połowa sukcesu, tak jest i w tym przypadku. Świetnie zmontowana ścieżka idealnie pasuje do gorących klimatów i więziennego tłoku spoconych zabijaków wśród których Gibson i tym razem udaje cwaniaka. Jak na klasyczne komediowe kino akcji jest to w tym roku pozycja obowiązkowa, jak na całą resztę to można przejść obojętnie ponieważ poza czystą zabawą film nie jest fenomenem w jakiejkolwiek innej kwestii.

HOW I SPENT MY SUMMER VACATION / GET THE GRINGO (2012)
7/10
posterek:

gatunek: dramat / akcja
premierowo: 13 kwietnia (11 maja) 2012
dyrekcja: Adrian Grunberg
skrobacz: Adrian Grunberg
przyaktorzyli: Martin Riggs, Marie z 8 części prawdy, Szatan z Constantine
cytat: "And stop bleeding on my money."

Brak komentarzy: