niedziela, 19 sierpnia 2012

#60 RECKA: BRAVEhart w spódnicy :)

Seans w multikinie to dla mnie rzadkość z powodu rzecz jasna przyzwyczajeń. Dla BRAVE zrobiłem wyjątek i wybrałem się na nowy film studia Pixar, z przyjaciółką (też nowość). Ta zapierająca dech w piersiach baśń to nic innego jak świetnie skonstruowana prosta historia z rewelacyjną muzykę i prostym, jasnym przesłaniem. Zapraszam na recenzję!
Pixar ewoluuje w bardzo dobrym kierunku. Liczyłem na o wiele gorsze kino, na nudną i ckliwą historyjkę o rudowłosej dziewczynce, która ma problemy z własną tożsamością i potrzebuje czarodzieja-psychologa, a tu całkowite pozytywne zaskoczenie.

BRAVEhart w spódnicy :)
BRAVE (2012)

cześć I: Tori Amos w animacji.
Za każdym razem duet Pixar-Disney przedstawia nam całkowicie oryginalne światy, w których bohaterowie muszą podejmować cholernie trudne decyzje, walczyć z samym sobą i w końcu przeżywać ogromny kryzys. Tym razej jest identycznie! Historia Meridy – córki jednego z średniowiecznych Szkockich władców, która to aby uciec od ożenku w tak młodym wieku decyduje się na bardzo niebezpieczną i (po prostu) głupią decyzję. Gdy pierwszy raz zobaczyłem bohaterkę to od razu przyszła mi na myśl niejaka Tori Amos. Jej sposób poruszania się, charakterystyczne gesty i sam wygląd jest moim zdaniem ogromnie podobny. (niżej jeden z teledysków, a zwiastun jak zwykle na samym końcu)

część II: Muzyka i cudne krajobrazy.
Jak już wspomniałem, ta historia dzieje się bardzo, bardzo dawno w Szkocji. Były to czasy kiedy legendy przybierały rzeczywistą postać, magia dotykała ludzi poprzez naturę (i odwrotnie). Taką Szkocję widzimy w tej animacji. Tętniącą życiem, pachnącą, kolorową i co najważniejsze – realistyczną. Magicy z Pixar odwalili kawał dobrej roboty, poza buziami postaci, wszystko wygląda jak żywe i niektóre sekwencje wyglądają jak prawdziwe zdjęcia, a nie animacja. Muzyka w głównej mierze to celtycki folk, bardzo przyjemna i wpadająca w ucho – trochę przypomina Asterix&Obelix kontra Cezar.

część III: Takie historie między bajki włożyć.
Otóż to, jest to bardzo ciekawa bajka, która działa (cholernie) na emocje. Wyciąga z dzieci i ze mnie największe emocje, rozkleja od środka wszystkich bez wyjątku i tak jak w przypadku Potworów i S-ka czy Toy Story ciężko się nie popłakać gdyż poza klasycznym elementem bajki – komizm sytuacji i postaci, mamy tam również i smutek, żal, strach i oczywiście radość. Fabuła posiada dwa zwroty akcji i nie nudzi w ani jednej chwili. W przeciwieństwie do kilku ostatnich animacji, tym razem bohaterka nie posiada dużego bagażu doświadczeń, czy złożonej psychiki ale i tu na szali jest bardzo wysoka stawka. Osobiście jestem bardzo zadowolony i gorąco polecam Meridę Waleczną :)

BRAVE (2012)
8/10

posterek:
gatunek: animacja / przygoda / baśń
premierowo: 21 czerwca (17 sierpnia) 2012
dyrekcja: Mark Andrews, Brenda Chapman
skrobacze: Brenda Chapman i Irene Mechii
przyaktorzyli: Piotruś z Marzyciela, Poppa ze Świętych z Bostonu, Profesor Sybilla Trelawney z Harrego Pottera
cytat: "There comes a day when I don't have to be a Princess. No rules, no expectations. A day where anything can happen. A day where I can change my fate."

Brak komentarzy: