piątek, 24 sierpnia 2012

#64 RECKA: Zimne światło, zimne ćmy

Czekałem rok na film z Lily Cole w roli głównej aż w końcu się doczekałem i już zdaję relację z THE MOTH DIARIES. Niespodzianką był za to film z Willisem, który w kraju premiery nie doczekał, a na świecie już w kwietniu można było oglądać: THE COLD LIGHT OF DAY. Zapraszam na podwójną recenzję :)

Na początku ćmy, krew i problemy dorastania:

Zimne światło, zimne ćmy
THE MOTH DIARIES (2011)

tmd1: Problemy z tożsamością.
Jak można zauważyć na pierwszym zdjęciu, Lily Cole kolejny raz dostaje role nietuzinkowe. W tym filmie (wygrzebanym z archiwów zapowiedzi na opium) możemy zauważyć wiele emocji głównej bohaterki (Sarah Bolger), która w z niewiadomych przyczyn zaczyna interesować się nową rezydentką internatu - Ernessa graną przez Cole. Ernessa to osóbka dość enigmatyczna, wręcz dziwna, w dodatku skrywająca pewien sekret. Jej obecność w szkole uruchamia szereg niewytłumaczalnych i nadprzyrodzonych zjawisk. Tak można w bardzo krótki sposób zapowiedzieć film.

tmd2: Ćma symbolem.
Pomysł na scenariusz to nic innego jak powieść Rachel Klein, reżyserem jest Mary Harron - autorka kultowego już American Psycho Po ponad 10 latach, pełnometrażowym, autorskim filmem jest właśnie „Moth Diaries”. Mary Harron poszła w kierunku bardzo wymagającym i nieco zapomnianym już dzisiaj, śladem takich czarodziejów kina jak Weir czy Neil Jordan z najlepszego okresu ich twórczości i nie jest to akcja w stylu: przemoc rodzi przemoc. Co do samego filmu:
  • klimat przypomina "Piknik pod wiszącą skałą"
  • ogromna liczba niedopowiedzeń powoduje, że odbiorca sam może dobudować w głowie wiele odpowiedzi
  • reżyser nie stosuje żadnych efekciarskich chwytów, ani tanich sztuczek w postaci przykładowo nagłych skoków muzyki mających na celu zerwanie nas z krzesła, nic z tych rzeczy
  • atmosfera oscyluje bardziej w kierunku konwencji ONIRYCZNEJ
  • kamera spokojnymi ruchami skupia się i podkreśla urodę głównych bohaterek, zwłaszcza zjawiskowej Ernessy, która przyciąga wzrok do ekranu i magnetyzuje
Opowiadana historia przedstawiona została w sposób dwuznaczny i nie tyle ona sama jest ważna, co jej interpretacja. Czy bowiem lęki Rebecci, która jest tutaj narratorem i z perspektywy której obserwujemy wydarzenia, nie symbolizują lęków dojrzewania i budzącej się świadomości seksualnej? Gorąco polecam nie tylko ze względów aktorskich czy estetycznych ale przede wszystkim dlatego, że jest to kawał dobrego, mocnego kina.

THE COLD LIGHT OF DAY (2012)

tclod1: Co mówi filmweb.
Will Shaw jest maklerem. Wraz ze swoją rodziną zamierza spędzić wakacje w Hiszpanii. Niestety, ktoś porywa jego najbliższych, a on sam zamierza zrobić wszystko, aby ich odnaleźć. Rozpoczyna więc własne śledztwo, które utwierdza go w przekonaniu, że porwanie jego rodziny ma wiele wspólnego z rządowym spiskiem. Łolaboga, przeciętne kino akcji z Brucem jako punktem reklamowego zaczepienia. Tyle w pierwszym akapicie.

tclod2: Na siłę.
Okropnie przeciętne kino akcji. Okropnie idiotyczny i powielany scenariusz. Aktorstwo drewniane. Nie mam pojęcia po co recenzja... Apel do Willisa: Nie czepiać się takich filmów, apel do Weaver - więcej mów, mniej się poruszaj (nie te lata) i również, omijaj takie filmy :)

THE MOTH DIARIES (2011)
9/10

posterek:
gatunek: horror
premierowo: 6 wrzesień 2011
dyrekcja: Marry Haron
skrobacz: Marry Haron
przyaktorzyli: Valentina z Parnassusa, Grace z Kronik Spiderwick
cytat: "Some people find great joy in the prospect of death."



THE COLD LIGHT OF DAY (2012)
4/10

posterek:
gatunek: akcja, thriller
premierowo: 7 wrzesień 2011
dyrekcja: Mabrouk El Mechri
skrobacze: Scott Wiper, John Petro
przyaktorzyli: John McLane, Ellen Riplay, Tezeusz
cytat: "Tranquilo, tranquilo."

Brak komentarzy: