czwartek, 20 grudnia 2012

#111 QUICKLY-SAID: ARGO (2012), HOBBIT (2012)

Wiem, że już po premierze ARGO, ale szaleństwo z Shire dopadło i mnie więc o HOBBICIE piszę przed wersją z dubbingiem! Recenzja filmów OSKAROWYCH już teraz. Zapraszam!

ARGO (2012)
ocena: 9/10
coś o filmie: Jest to jeden z tych filmów na których nie sposób się nudzić. Istotnym elementem jest fakt, że te wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości i scenariusz napisało życie (albo i polityka) i z tej strony do scenariusza w głównej mierze się nie czepiam, gdyż smaczkiem są zdjęcia z filmu porównane do prawdziwych uchwyconych na przełomie lat 70' i 80' XX wieku, w których to dzieje się akcja filmu, a miejscami są miasta Iranu i USA. Muzyka trzyma w napięciu, niesamowity klimat, który można od samego początku wyczuć powoduje, że osoby które przeżyły ten cały kryzys nie mogą doczekać się finału - jakby nie wiedziały jak to się skończy. Film zasługuje na wszelkie nagrody dlatego tak wysoka nota.

HOBBIT (2012)
ocena 9,5/10
coś o filmie: Wyczekiwana przez całe narody fanów Tolkiena i jego współczesnego wizjonera Petera Jacksona - premiera pierwszej z 3 części HOBBITA miała miejsce 14 grudnia i zagości na ekranach naszych kin już w Boże Narodzenie. Co za tym idzie - fani w kraju byli oburzeni, z powodu tak późnej premiery ale w końcu pogodzili się z losem wykupując wszystkie możliwe bilety wszystkich 8 wersji filmu w sieciach kin Helios, Multikino itp. Miałem możliwość obejrzenia wersji bez niczego (czyli oryginalną, a nie z jakimś lektorem czy dubbingiem) i te kilka słów na temat widowiska muszę jednak pogrupować, bo jak na hit roku przystało - w kilku zdaniach się nie zamknę.
a d a p t a c j a : Jackson zasłyną z filmu Bad Taste, a później głośno o nim było z powodu przekomicznego horroru klasy B pt. Braindead (Martwica mózgu) ale to nie wpłynęło znacząco na późniejsze plany wyreżyserowania jednej z największych adaptacji filmowych i zarazem największego dzieła fantasy jakim jest Władca Pierścieni. Okropna walka o prawa do adaptacji Hobbita (jako kanoniczny, książkowy przedsmak LotR) zakończyła się w 2009 roku i już wtedy można było usłyszeć plotki, że Hobbit będzie jeszcze większym dziełem niż wyżej wymieniony hit. Z dnia na dzień w sieci pojawiały się nowinki z planu i rozmów z późniejszymi twórcami filmu. Powracają postacie znane z trylogii oraz całkiem nowi aktorzy. Sam reżyser po zbiciu fortuny tworzy kilkunastominutowe filmy z planu aktualizując blog producenta i YouTube o nowe materiały i smaczki. Na tegorocznym Comin-Con s San Diego pojawiła się data premiery, a co za tym idzie podtytuł pierwszej (co się później okazało z trzech) części Hobbita. Lawina śmiechu i niedowierzania ogarnęła strony typu 9Gag, jak można coś tak małego rozciągnąć na 3 filmy, a Bogatszą trylogię zamknąć w 3 filmach pomijając ważne części powieści. Mianowicie teraz wiemy, że Jackson nic już nie pominie. Film trzyma się nieźle, ogromna ilość detali jest zatrważająca i słuchając dialogów ma się wrażenie, że aktorzy czytają powieść z podziałem na role :)
a k t o r s t w o : Gandalf jak to Gandalf - rewelacja. Bilbo był strzałem w dziesiątkę, gdyż Martin Freeman (znany z serialu Sherlock czy Biuro) nadaje się fantastycznie (kumpel z paczki brytyjskich komicznych zawadiaków: Edgar Wright, Simon Pegg, Nick Frost), Torin to R. Armitage - aktor głównie serialowy i BRYTOL pełną gębą (jak i większość krasnoludów). Powraca również Ian Holm jako stary Bilbo i Elijah Wood jako bardzo młody Frodo. Elrond, Saruman, Golum i Galadiera również na swoich miejscach. Charakteryzacja jednak jest o wiele lepsza niż w LotR, a efekty komputerowe tylko pogłębiają efekt (jeżeli chodzi o stylizację postaci - co innego lokacje).
l o k a c j e  i  s c e n e r i e : Oczywiście komputer i dobre programy, zgraja kabelków i czujników na twarzach aktorów, cudowne plastikowe drzewa i skały, tekturowe pejzaże i drogi. Tak, tym razem widać na pierwszy rzut oka co było kręcone w studiu, a co w plenerze - głównie Nowa Zelandia. Po przełknięciu tego lenistwa - pozostałe wrażenia (pozytywne) są oczojebną niesamowitością.
e f e k t y   i   m o n t a ż : Pozazdrościć Nowej Zelandii. No cóż, to już jest tak wysoka półka, gdzie abym mógł dostrzec błąd - kilku godzinne oglądanie filmu na Blu-Ray nie wystarczy. Montaż utrzymany oczywiście w klimacie LotRa z dobrymi przejściami i przeciąganiem scen na pięknych krajobrazach w moim skromnym zdaniu jest jednak przesadzone. Świetne retrospekcje dodają charakteru, a dynamika pojedynków krasnali z o głowę (a może o trzy głowy) większymi przeciwnikami wygląda bardzo komicznie (nawet jeżeli oderwana głowa fruwa tam i z powrotem) dlatego nie czuć powagi sytuacji, a dobrze zgrana paczka aktorów i komizm wypływający z ich ust jak wodospad sprawia wrażenia filmu o ciut delikatniejszego.
s o u n d t r a c k : Nieziemski, przypomina w dużej mierze Drużynę LotRa więc jest czego słuchać. Ogromnym plusem, są tak cenione przez czytelników pieśni krasnoludów nagminnie pojawiające się w powieści i w tej sytuacji OST jest fenomenalny - bije na głowę wszystko (tak, nawet OST do Atlas Chmur) w tym roku.
f r a j d a : Zdecydowanie umieszczę ten film w pierwszej dziesiątce dekaty, a w tym roku po Atlasie Chmur gdyż Atlas jest cudem jednorazowym, a Hobbicią gwiazdką będziemy zasypywanie jeszcze przez dwa lata i jak dożyjemy to podsumuję na swój sposób to arcydzieło.
c i e k a w o s t k i : Znane są już dwa tytuły Hobbita, mianowicie część II: The Desolation of Smaug, a część III: The There and Back Again.
Jeżeli się podoba, jeżeli chcecie to zapraszam na stronę facebookową: OniryzMovie
Polecam również:
SQ: #108
PLAKATOWO: #110

Brak komentarzy: