niedziela, 23 grudnia 2012

#114 RECKA: Sędzia tylko na papierze

DREDD to adaptacja serii komiksów o ludziach którzy są faktycznie PRAWEM i sprawiedliwością z małej litery. Nowy film to nie remake film ze Stallonem z 1995, a raczej jego reboot luźnie nawiązujący w kilku momentach, a ściślej trzymający się komiksowej wizji Mega City 1 i przygód Sędziego Dredda. Zapraszam do recenzji.

DREDD 3D (2012)
Sędzia tylko na papierze
czyli potyczki sędziego bez wsparcia apelacyjnego

część I: Nowy stary sędzia
Wszystko zaczyna się od złej strony, wielki kubeł pomyj wylany na głowy twórców nowego DREDDa za idiotyczną fabułę, niemrawe postacie i płaski film - otóż ja mówię czemu nie. Nowego sędzia Karl Urban, starego (porównanie po lewej) Sylvester Stallone, czasy się zmieniają - krzywe buźki starzeją więc czas na odświeżenie wizji popularnego (niestety nie u nas) komiksowego charyzmatycznego strażnika prawa i porządku (i nie mowa tu o Chucku Norrisie). Patrząc przez pryzmat filmu z 1995 roku mam do zarzucenia tylko wizję miasta przyszłości, oryginalna i ogromniasta tapeta filmu z 1995 moim zdaniem dalej przebija megawieżowce stanowiące miasto Mega City 1 w reboocie. Poza tym reszta (pomijając fabułę) jest zdecydowanie smaczniejsza - mniejsza o 17 lat różnicy.

część II: Fabuły bywały ambitniejsze
Jak przystało na film z lat 90' w scenariuszu nie zabrakło zaskakującej fabuły - rozwiązanej w połowie filmu. Śmiesznych - drętwych dialogów i zabawnego gościa, który towarzyszył mięśniakom w 95% filmów przełomu lat 80/90' czyli Stallone, Schwarzenegger, Van Damme, Willis posiadali swoich osobistych przygłupów. Dodatkowo idiotyczna zagrywka na koniec filmu i piękne 90 minut minęło z uśmiechem na ustach. W nowym Dredzie jest raczej odwrotnie, fabuły praktycznie nie ma, bo jak przystało na klasyczną strzelaninę czerpiącą z gier video - posuwając się w głąb planszy zabijamy silniejszych przeciwników aby na samym końcu walczyć z bossem. W megawieżowcu idąc w górę super pukawką zabijamy większe zgraje wysiedleńców aby na końcu mierzyć się z kobieciną o kryptonimie Ma-Ma (na matkę nie wygląda).

część III: Podobnie, bardzo podobnie
Mimo, że fabuły są zdecydowanie różne i motywy komiksowe są jedynym podobieństwem, doszukałem się innych praktycznie identycznych wzorców. Informatyk, zarówno w pierwszej części (towarzysz Dredda) występuje jako taka filmowa popierdółką (Rob Schneider), tak i w nowym filmie istnieje spanikowany technik całego gangu (klanu) grany przez Domhnalla Gleesona. Kobita Dredda to w filmie z 1995 Diane Lane jako Sędzia Hershey, a Sędzia Anderson grana jest przez Ollivię Thrilby. no i źli sędziowie również się pojawiają w obu filmach, stary: Rico i nowy: Lex. Pomijając podobieństwa i ogólnie mówiąc dobrą grę aktorską na nagrodzenie za swoje zasługi dla świata przestępczego zasługuje Ma-Ma (o wiele bardziej charyzmatyczna postać od czarnego charakteru z lat 90' - mianowicie Sędziego Rico) grana przez Lene Headey to strzał w dziesiątkę.

Reasumując, gorąco polecam klasyk kina akcji z 1995 roku, a dla fanów filmu Raid oraz dobrego science fiction - wypad po DVD z nowym DREDDem wskazany.

DREDD 3D (2012)
7/10
posterek:
gatunek: science fiction
premierowo: 28 wrzesień (6) 2012
dyrekcja: Pete Travis
skrobacz: Alex Garland
przyaktorzyli: Vakko, Leah z Juno, Królowa Gorgo
cytat: "Negotiation's over. Sentence is death."


Brak komentarzy: