piątek, 4 stycznia 2013

#119 RECKA: John umiera ostani

Pierwsze wzmianki o tak szczególnym filmie jakim jest JOHN DIES AT THE END miałem okazje przeczytać na portalu Opium, (link do posta) już w połowie roku 2011 i gdyby nie ta notka, to pewnie nie ubogaciłbym się o kolejną kosmiczną, chorą i wciągającą historię bazującą na powieści Davida Wonga. Poniżej krótka relacja z krainy wypełnionej sosem sojowym.

JOHN DIES AT THE END (2012)
John umiera ostatni
a tak na prawdę nie umiera na końcu tylko tytuł fajniej brzmi

część I: Miszmasz jak się patrzy.
Film opowiada przygodę Davida, który pewnej nocy wchodzi w posiadanie tajemniczego "narkotyku" zwanego "Sosem sojowym". Sama sytuacja jest równie intrygująca co sam narkotyk ale twórcy postanowili dać upust swojej niebywałej wyobraźni i zdolności do tworzenia scen rodem z horroru lat osiemdziesiątych. Narkotyk ów pozwala widzieć przyszłość, przeszłość, czytać w myślach, ale przede wszystkim pozwala dostrzec szerzące się zło w postaci białego pyłu, mało tego, zażycie narkotyku umożliwia wędrówkę miedzy wymiarami, podróże w czasie i walkę z różnej maści demonami i tworami niedostrzegalnymi dla zwykłych śmiertelników. Tak pokrótce wygląda fabuła JOHN DIES AT...

część II: Miszmasz wizualny
Don Coscarelli, reżyser serii Mordercze kuleczki oraz scenarzysta takich filmów Buba Ho-tep z Brucem Campbellem dał się ponieść swojej niebywałej wyobraźni i bazując na powieści odniósł bardzo dosłownie niektóre sceny. Odpowiadający z produkcję Paul Giamatti jest również częścią aktorskiej ekipy, która spisała się nader dobrze co widać w pierwszych scenach prosto z Hellraisera, w których to części spiżarni kasztanowowłosej piękności zaczyna składać się do kupy tworząc monstrum wyjęte z cenobickiego koszmaru. Chase Williamson i Rob Mayes to główne role, nie znane, ale po tym filmie będzie o nich głośno - uwierzcie na słowo gdyż na ekranie - wymiatają, no cóż - jest pozamiatane.

część III: Miszmasz gatunkowy
Ten film to nie horror typu gore, slasher czy inne dziwactwo, to nie jest film science fiction, fantasy - choć na to wygląda. Psychodeliczny thriller - również nie. Surrealizm w pełnej krasie łączy się z wyżej wymienionymi gatunkami tworząc niebywałe widowisko, w którym efekty specjalne celowo są zastąpione szopka kina klasy B. Jakby tego było mało, zakrzywienie chronologii rodem z tarantinowskiego Pulp Fiction uzupełnia całość. Łączy i wiąże jak ciemność pierścień władzy.

JOHN DIES AT THE END (2012)
8/10

posterek:
gatunek: czarna komedia fantasy
premierowo: 23 styczeń 2012
dyrekcja: Don Coscarelli
skrobacz: Don Coscarelli
przyaktorzyli: Chase Williamson i Rob Mayes
cytat: "Did you ever shit yourself Arnie?"

Brak komentarzy: