czwartek, 14 lutego 2013

#133 RECKA: Bardzo wytrzymały, wzbogacony uran

Premierowo, walentynkowo, wpadłem na szklaną pułapkę. To już piąty raz dziadek Bruce chce złoić tyłki niegrzecznym panom w garniturach i jednemu brodatemu sowiecie. Do filmu podchodzę bardzo sentymentalnie więc i tym razem króciutka recenzja będzie zdecydowanie subiektywna.


A GOOD DAY TO DIE HARD (2013)
Bardzo wytrzymały, wzbogacony uran
tak naprawdę to mowa o McClane'ie

część I: Czy on ma takie cholerne szczęście?
Wielka szkoda, że za film zabrali się ludzie z serią w żaden sposób nie związani. W pierwszej kolejności John Moore jako reżyser ma na swoim koncie film Za linia wroga i Lot Feniksa (i chwała mu za te filmy) ale również Max Payne'a więc nie napalałem się za bardzo, no i drugim tatusiem jest scenarzysa Skip Wood - ten pan od filmowego Hitmana, najgorszej części X-menów (Wolverine) no i jego plusik kinowa wersja Drużyny A. Mimo to, nie zniechęciłem się, gdyż marka zobowiązuje i choć tym razem tłumaczenie tytułu byłoby kuriozalne to pozostaliśmy w ładnym ciągu podnosząc Szklaną Pułapkę do numeru piątego.
Dlaczego Willis ma takie niebywałe szczęście? Gdyż jest chory psychicznie. Widząc jego niebywałą głupotę w ogromnej liczbie scen myślę, że przez to Bóg czeka z przyznaniem nagrody Darwina aż postać Johna przegnie, chwała, że nie nastąpiło to jeszcze w tej części.

część II: Śmiesznie nieśmieszna część

Od strony wizualnej nie będę się wypowiadał, ni to słaby hołd części pierwszej, z tekstami o "wakacjach", wskokach w tafle szkła czy salwy z przeróżnej broni palnej. Z drugiej pełno przeróżnych wybuchów zrobionych na przymus, gdyż jak to zwykle w takich filmach bywa - poprzednia część podniosła poprzeczkę wiec zamiast strzelać samochodem w samolot, nokautujemy helikopter nie powiem czym cholernie ciężkim. Mamy również bardzo wymuszony humor John'a Juniora, który poza płakaniem jak małe dziecko nie robi nic pożytecznego, krzyczy na swojego tatusia i udaje twardziela. Kulejące żarty sytuacyjnie ratuje jedynie jak zwykle, niepoważny, niezmienny i nieutrudzony w terroryzowaniu terrorystów Bruce "motherfu**er" Willis.Do obsady dołączyła również Mary Elizabeth Winstead jako Lucy McClane i w sumie tyle ze starych twarzy. Liczyłem na jakieś flashforwardy, na jakieś gagi z poprzednich części, a tu nic. Rosja, całkiem nowy pomysł choć zagrożenie niewielkie jak się tak na to ogółem patrzy.

reasumując: Yupi Ka Yey Motherfucker
Tylko tyle pozostało ze starej Szklanej Pułapki i nic w tym złego. Trzeba pamiętać, że kino idzie całkiem innym rytmem niż było to dwadzieścia i trzydzieści lat temu. Ma całkiem nowych, bardzo wymagających widzów więc i należy dostosować filmy akcji. Szkoda tylko, że odkłada się efekty wizualne i zastępuje się je komputerowym czymś, całkowity brak realizmu boli cholernie (nie to co w pierwszej części, widza faktycznie bolały rany Johna przeciskającego się przez wieżowiec) no i co chyba najważniejsze, nikt już nie przykłada się do dialogów.

Szczerze, jak przełknąłem część czwartą i pogodziłem się z kierunkiem tej serii to i część piąta ujdzie, tylko zamiast kategorii thrillera akcji pozostał tylko odmóżdżacz akcji.

A GOOD DAY TO DIE HARD (2013)
8/10


posterek:
gatunek: akcja
premierowo: 7 (14) luty 2013
dyrekcja: John Moore
skrobacz: Skip Woods
przyaktorzyli: John McClane i Charlie z Jack'a Reacher'a
cytat: John McClane: "[as they gear up] You got a plan?"
John McClane Jr.: "Not really. I kinda thought we would just wing it, you know. Running in, guns blazing! Make it up as we go."




Brak komentarzy: