piątek, 15 marca 2013

#144: QUICKLY-SAID: MARZEC 2013

Odświeżyć wypada i QUICKLY-SAID. Dodać kolejne filmy do listy RECENZJI (pasek powyżej) i zestawić ostatnio obejrzane filmy z subiektywnymi ocenami (to akurat całkowita nowość). Filmy jak już kiedyś wspominałem, będą nowe, sensowne i specyficzne więc nie będzie czegoś co należałoby omijać szerokim łukiem. Po lewej kadr z filmu Babycall z  Noomi Rapace znaną głównie z serii Millennium i Prometeusza. Urodzona w szwedzkim mieście Hudiskvall i po debiucie w trylogii Larssona pojawiła się w filmie Sherlock Holmes: A Game of Shadows. Miałem możliwość widzieć ją na dużym ekranie dwa razy, wspomniany Prometeusz i właśnie ostatnio Babycall. Zapraszam na resztę :)

A Liar's Autobiography: The Untrue Story of Monty Python's Graham Chapman (2012)
coś o filmie: Jest to rewelacyjnie skonstruowana, nieprawdziwa historia życia jednego z członków grupy Monty Pythona opowiedziana z wieloma szczegółami. Chapman miał to do siebie, że lubił troszeczkę nazmyślać na swój temat, reszta Pythonów postanowiła nakręcić biografię swojego towarzysza tak jak on chciałby ją zobaczyć. Zatrudnili ogrom fantastycznych twórców i reżyserów i skręcili film animowany, każdy epizod w innym stylu i technice. Głosu użyczyli oczywiście Pythoni i wyszło cudo, cudeńko. Przekomiczna opowieść, rewelacyjne dialogi i jeszcze lepsze wykonanie. Jeżeli nie fascynuje Was ten rodzaj humoru czy spektaklu to warto zobaczyć, choćby dla samego Grahm'a Chapman'a. 

Texas Killing Fields (2011)
coś o filmie: Dramat z elementami thrilleru detektywistycznego dziejący się w mieście Nowy Teksas. Seria brutalnych morderstw nie daje spać lokalnym stróżom prawa. Jeden z nich znajduje się w dziwnej relacji z dziewczynką z maltretowanej rodziny, a drugi nie daje sobie rady z ogromem odpowiedzialności spoczywającej na jego barkach. Fabuła jest zawiła i wciągająca, a aktorstwo pierwsza klasa. 

The Oranges (2011)
coś o filmie: Na temat tego filmu wypowiadałem się na łamach "pierwszego" felietonu, który możecie znaleźć TUTAJ

Babycall (2011)
coś o filmie: Mimo, że to mroczy thriller to brakowało mi w nim finezji. Anna, samotna matka ośmioletniego Andersa, przeprowadza się do nowego mieszkania w wielkim budynku. Oboje objęci są programem ochrony świadków i ich nowy adres objęty jest tajemnicą. Kobieta ma nadzieję, że tu nie trafi ojciec chłopca, który swoim brutalnym zachowaniem wielokrotnie udowadniał, że jest zagrożeniem dla niej i ich dziecka. Nowe miejsce wzmaga jednak niepokój Anny, więc żeby sobie z nim jakoś radzić kupuje elektryczną nianię. Pewnego razu, nasłuchując czy z synem wszystko w porządku, kobieta słyszy w urządzeniu niepokojące głosy. Głosy mordowanego innego dziecka. To opis dystrybutora i faktycznie, wszystko się zgadza ale napięcie rosnące przez ponad połowę filmu nagle gaśnie i dopiero pod koniec filmu akcja zaczyna się nawarstwiać i wątki zaczynają się w dziwny sposób splatać. Robi się nieciekawie, zaskakujący finał wywraca wnętrzności na drugą stronę ale, ale coś mi jednak brakowało, muzyki, kontrastu? Wszystko było takie mdłe w sferze wizualnej.

Brak komentarzy: