niedziela, 31 marca 2013

#154 [NL] TOP SCI-FI (90') część 1/2

Witam wszystkich czytelników OniryzMovie. Znalazłem troszeczkę czasu aby przeanalizować lata dziewięćdziesiąte w kinie science fiction gdyż właśnie te lata według ankiety chcieliście zobaczyć jako pierwsze w subiektywnym "top 33". Dlaczego 33? Wieloletnie obserwacje premier kinowych i regularności powstawania produkcji (różnej maści) pozwoliły mi wysnuć wniosek, że w ciągu roku wychodzi około 3 filmów z tego gatunku nie związanych ze sobą i prezentujące podobny poziom. W zależności od rocznika jest to +/- 2 filmy. Poniższa lista i prezentowane informacje są bardzo subiektywną listą, a nie stwierdzeniem, który film jest najlepszy. Na samym końcu zaprezentuję 3 filmy poza konkursowe o poziomie efektów i fabuły przekraczającej wszystkie ramy, takie perełki kina z tej dekady. Zapraszam na kino science fiction mojego dzieciństwa!
1990

Back to the Future Part III jest filmem, który stanowi uweńczenie trylogii Roberta Zemeckisa ale nie zaklasyfikował się do czołówki. Gdyby filmów miało być 50, a na jeden rocznik przypadałoby nie 3, a 5 filmów to zasiadłby tuż za Pamięcią absolutną. Miałem również dodać Predator'a z numerem "2" lecz w porównaniu z innymi lepszymi filmami kolejnych lat, Predator i Powrót nie załapali się do rangi super filmu.
Total Recall z 1990 roku był filmem przełomowym. Przede wszystkim jeden z niewielu filmów, w którym Arnold "gra", jest to moim zdaniem nie tylko jeden z najlepszych filmów w karierze Schwarzeneggera, ale również jeden z najlepszych obrazów fantastycznych lat 90. Rewelacyjny scenariusz, solidne aktorstwo, sprawna reżyseria i niesamowite (jak na owe czasy) efekty specjalne to największe atuty już prawie ćwierćwiecznego dzieła Verhoevena. Wielu widzów uważa ten film za klasyczne science-fiction z dozą akcji i thrillera, a ja w dalszym ciągu widzę rewelacyjny misz-masz komedii, dramatu i psychologicznego dreszczowca zawieszonego gdzieś w niedalekiej przyszłości.

1991
Kolejny rok był wyjątkowo ubogi w filmy fantastyczne. Jeden film zaćmił wszystkie hity poprzedniej dekady, a następujące po nim premiery nie miały racji bytu. Mowa tu oczywiście o Kritersach z numerem 3, Nagi lancz i Wedlock (Obroża). Telewizyjna wersja pełnometrażowego Knight Rider'a z dopiskiem 2000 również nie była filmem "na poziomie".
Jedyny co moim zdaniem miało świeżą wizję, było pochwycone z ciekawego komiksu i posiadało w sobie brawurowość Billy'ego Campbell'a i charyzmę Alana Arkina był Człowiek Rakieta - The Rocketeer. Świetna przygoda, barwne postacie i ta nutka fantastyki naukowej z końca II Wojny Światowej. Sama przyjemność.

1992
Scenografia z filmu Android z 1982 roku, klimaty Los Angeles i definitywnie ostatnia część Kritersów nie przypadła mi do gustu i nie była "rewelacją" i w tym roku gdyż uzyskawszy najniższą ocenę krytyków i najmniejsze zarobki nie powinna w ogóle powstać, a że była kręcona równocześnie z poprzednią to koszty były mniejsze. Poziom poruszanego gatunku w 1992 roku znacząco skoczył czego efektem są trzy znamienite produkcje.

Na dobry początek od początku uniwersalnego tasiemca w kinie bijatykowym czyli Jean-Claude Universal Soldier Van Damme czyli GR44. Sen o amerykańskim doskonałym żołnierzu w końcu się spełnił i mimo, że tylko w filmie to cieszy się w dalszym ciągu niegasnacym entuzjazmem facetów w mundurach. Pierwsza część moim zdaniem była najlepsza i to co powstaje w tej chwili insygnowane plakietką Universal Soldier (części pokrewnych jest już 5) jest wielkim gniotem.

Kosiarz umysłów to bardzo, bardzo luźna adaptacja powieści Stephena Kinga. Jobe (Jeff Fahey) jest prostodusznym i nierozgarniętym chłopakiem, zdolnym jedynie do pracy w ogrodzie. Dzięki doktorowi Lawrence Angelo (Pierce Brosnan) i jego eksperymentom ze stymulatorami mózgu stał się geniuszem. Wzrost wiedzy potęgował pragnienie zemsty - takie proste rozwiazanie w filmach grozy dominowało w tych latach i moim zdaniem była to bardzo prosta analiza większości kina młodzieżowego. The Lawnmower Man dzięki świetnemu doborowi aktorów i form wyrazu staje na piedestale filmów science fiction i jednocześnie kinowych adaptacji Kinga (ode mnie wielkie brawo).
Obrzucana i wyśmiewana część serii, najbardziej niedoceniony film z  Sigourney Weaver, role wymagające ogromnego poświecenia to wszystko w jednym widowisku: Alien³. Według mnie to film już kultowy, niezapomniane sceny, łysa Weaver, tak widowiskowa walka i klaustrofobiczne lokacje. Efekty na najwyższym poziomie, cięte riposty i bombowe dialogi. Czego chcieć więcej od kontynuacji legendarnego Obcego?

1993
Powieść Jacka Finneya Inwazja porywaczy ciał nie raz budziła kontrowersje i kinowe adaptacje wyglądaja bardzo różnie. Powieść nie określa jednoznacznie klimatu i stylu, który mógłby być podstawą filmową. Ostatnio można było zobaczyć kolejną luźną wersje o tytule Inwazja Olivera Hirschbiegela ale jedną z najlepszych nakręconych "inwazji" była oczywiście ta z 1993 o tytule Body Snatchers. Bardzo ciekawy film, niebanalna fabuła, napięcie no i niebanalny finał dla osób niezaznajomionych z lekturą. Numer 4 w roku, w którym samochód-pułapka wjechał na podziemny parking pod World Trade Center w Nowym Jorku, po czym eksplodował. W wyniku wybuchu zginęło 6 osób, a ponad 1000 zostało rannych i był to jeden z pierwszych zamachów na WTC w historii (taka dygresja)
Christopher Lambert to aktor różnorodny, znany głównie z Nieśmiertelnego ale nie możemy zapominać o jego głównej roli w Nirvanie czy właśnie Fortecy. Jest rok 2017 Stany Zjednoczone wprowadzają zakaz posiadania więcej niż jednego dziecka. Kiedy umiera jedyny syn głównych bohaterów, małżonkowie starają się o nowego potomka. Jednak bezduszne prawo zmusza ich do ucieczki do Meksyku. Złapani, zostają skazani na 31 lat niewoli w więzieniu, które okazuje się być fortecą, z której nie ma ucieczki. Science fiction z dramatem oplecione świetną wizją, zobaczymy co będzie za 4 lata...

Demolition Man! Demolition Man! Demolition Man!
Za każdym razem kiedy oglądam, płaczę - ze śmiechu rzecz jasna. Ogromna ilość gagów, Easter egg'ów i smaczków dla fanów tego gatunku. Bardzo dobrze łączy efektowną akcję, zabawne sceny i dialogi z wizją świata w niedalekiej przyszłości. Powstała produkcja bardzo interesująca, która nie powinna zawieść nikogo, kto oczekuje od filmu porządnej porcji wrażeń bądź dawki dobrego humoru. Historia w filmie jest dosyć dobrze wymyślona. Policjant John Spartan (Sylvester Stallone) prowadzi wyniszczającą walkę z psychopatycznym zbrodniarzem Simonem Phoenixem (Wesley Snipes). Podczas jednej z potyczek dochodzi do tragedii - udaje się ująć złoczyńcę, ale giną zakładnicy, których porwał, za co niesłusznie obwiniany jest Spartan. Obydwaj zostają skazani na długoletnią hibernację. Kilka lat później dochodzi do wypadku przy przesłuchaniu odmrożonego Phoenixa i od nowa polska ludowa. 

3 Oskary, 4 Saturny BAFTA, 15 innych nominacji - mam wymieniać dalej? Jurassic Park to gigant w świecie kina. Za muzykę odpowiada genialny John Williams, reżyseria: Steven Spielberg, scenariusz jak i powieść na której bazuje film napisał sam Michael Crichton w duecie z Davidem Koeppem (Secret Window, Snake Eyes, Premium Rush). Przełomowe arcydzieło z jeszcze dobrze trzymającym się Samem Neill i Jeffem Goldblumem (a w tle Richard Attenborough jako John Hammond) Niebywałe doświadczenie będzie można poczuć już za 3 tygodnie gdyż Jurassic Park będzie dostępny w kinach w wersji 3D, a za 3 miesiace taka wersja rownież na Blu-Ray.

Dużo się powiedziało o wielkich reżyserach i jeszcze większych pisarzach, 93 obfitował w wiele debiutów np. Cyborg 2: Szklany cień to praktycznie kinowy debiut Angeliny Jolie. Druga część kasowego przeboju Cyborg, w której główną rolę grał Jean-Claude Van Damme. Naszpikowana efektami specjalnymi część druga wiedzie nas w rok 2074. Cyborgi zastąpiły już ludzi na wszystkich poziomach. Amerykański koncern produkujący cyborgi chce pozbyć się najgroźniejszego rywala niszcząc wszystkie jego stanowiska dowodzenia. Za narzędzie ma im posłużyć piękna Cash Reese zaszczepiona śmiercionośnym detonatorem w miejscu bardzo intymnym. The Tommyknockers to druga adaptacja Kinga nie mieszcząca się w moim rankingu tak jak i telewizyjna wersja Pełnego zaćmienia (Full Eclipse).

1994
Z pewnych źródeł dowiedziałem się, że powstaje nowy serial zawieszony w universum Gwiezdnych Wrót o bardzo poważnej fabule, oryginalnej i wciągającej. Zobaczymy co z tego wyniknie, a tym czasem poruszę sam film Stargate bo mało kto wie, że film miał rozpocząć trylogię ale późniejsze projekty Emmericha wykluczyły kontynuację. Jak wiemy, film stał się tak popularny, że na jego fali rozpoczęła się dekada serialu SG-1, a później Atlantydy i najnowszy o tytule Gwiezdne Wrota: Wszechświat. Universum rozrasta się po dziś dzień wchłaniając nowe powieści i komiksy, gry komputerowe, a nawet magazyny i filmy animowane. Wszystko za sprawą jednego filmu z Kurtem Russellem i Jamesem Spaderem w rolach głównych.
Lekka komedia science fiction pod tytułem Junior wstrząsnęła okropnie całą rzeszą mężczyzn, od tych nastoletnich podrostków po emerytów i rencistów. Arnold Schwarzenegger w roli ojca i matki w jednym. Danny DeVito w duecie z byłym gubernatorem (wcześniej w Bliźniakach w 1988, a za rok w Triplets) sprawdza się wyśmienicie i nawet dwadzieścia lat po premierze bawi.
Street Fighter jest jedną z najgorszych adaptacji gier w historii kina ale mimo to film pozostaje na szpulach filmów "o których się mówi" chociażby za świetną charakteryzację i odwagę poruszenia bijatyki (potem byli odważniejsi przy Mortal Kombat ale to nie ten gatunek). Jean-Claude Van Damme już trzeci raz wbija się w moje notowanie, a to o czymś świadczy. Czy jego wizerunek w kinach science fiction się po prostu sprawdza, czy gra aktorska jest tak kiczowata, że dobrze zapowiadające się film stały się nie tyle ikoną gatunku co tylko ostrzeżeniem dla pozostałych. Plus dla filmu to śliczna Kylie Minogue, która ostatnio można było oglądać w Holy Motors.
Jak już czepiłem się Van Damme'a to skończę wątek - Timecop to film o nielegalnych podróżach w czasie (też nowość, w 90% filmów są nielegalne, a w rzeczywistości to chyba ustawy jeszcze nie ma). Rok 1994, dziękuję dobranoc (już o nim nie wspomnę).
Robert A. Heinlein to pisarz posiadający w swoim dorobku powieść Władcy marionetek czy Żołnierzy kosmosu (oj będzie się działo przy omawianiu). Historia Terry'ego Rossio w stosunku do papierowego oryginału jest mocno okrojona, jak to zwykle z ekranizacjami bywa. Wskutek fabularnych cięć, widz zostaje uraczony czymś w stylu "źli kosmici chcą opanować Ziemię w sposób następujący; na naszą planetę spadają kosmiczne ślimkocosie mające zdolność przysysania się do pleców człowieczyny, wbijania w jego rdzeń kręgowy kolcem zdolnym do przejmowania kontroli nad czynnościami ciała. Najpierw ślimakogluty opanowują małe miasteczko, potem zaczynają niepowstrzymaną ekspansję. No rzecz niesłychana ale jako jedna z niewielu adaptacji przez jakie można przebrnąć, ta jest w czołówce.

1995
8 rewelacyjnych produkcji, z których aż 6 dostało się do mojego rankingu wszechczasów. Zaczynam od 12 małpeczek (Twelve Monkeys). Pierwsza małpka wypita za obsadę, Bruce Willis (ikona tamtego okresu z niesłabnąca popularnością wyłysiał na dobre i gra łysych herosów nawet teraz), Brad Pitt (bożyszcze), Christopher Plummer i jakby tego było mało to przyprawiający o dreszcze David Morse. Druga małpeczka za montaż, kosmiczny, nowatorski, oryginalny i chyba trochę zakręcony. Kolejne dwie za scenariusz i reżyserię,  Terry Gilliam (Monty Python), David Webb Peoples (głównie kino science fiction) stworzyli film - zagadkę. Dzieło w dalszym ciągu dla wielu niezrozumiane, symboliczne i makabrycznie wciągające. To już nie jest lekki film na piątek a hard science fiction. Nieobliczalna, chwilami psychodeliczna wielowątkowa akcja, sam tytuł sprawia w zakłopotanie. Cztery małpeczki dla Saturnów i Złotych Globów, a pozostałe kilogramów ciekawostek, gagów, zagadek i niespodzianek jakie można znaleźć w tym filmie.
Film, który zatopił karierę Robin Hooda. Waterworld bo o nim mowa to oryginalna wizja początku końca świata. Globalne ocieplenie spowodowało zalanie większości lądów, a sama gleba jest droższa od wszystkiego co do tej pory poznaliśmy. Czy tak naprawdę Kevin Costner ugrzązł w tym filmie? Dla mnie pozycja obowiązkowa i poza ogromem nieścisłości film jest po pierwsze: zabawny, wciągający i niewiele głupszy od późniejszych tego typu blockbusterów.
Nie znam się ale pisze się to jakoś tak: Kôkaku kidôtai - Ghost in the Shell, baza dla późniejszego hitu rodzeństwa Wachowskich. Jest rok 2029. Komputery zupełnie zmieniły społeczeństwo. Są obecne praktycznie wszędzie. Zmieniła się definicja przestępstwa. Najgorszą zbrodnią jest włamywanie się do sieci. Aby temu zapobiec powołano specjalny oddział o nazwie Section Nine, uzupełniony robotami mającymi dostęp do sieci z każdego miejsca na Ziemi. Nie piszę nic więcej gdyż to film animowany, a przyczepiłem się głównie filmów aktorskich, co nie oznacza, że nie warto. Warto po stokroć.
Judge Dredd jako adaptacja komiksu obowiązkowa, jako film nie za bardzo ale, że to na rok 1995 świeżość to wypada się zaznajomić. A.D. 2139, megamiasta rządzone przez policjantów/sędziów w jednej osobie są na skraju załamania gdyż najlepszy "Sędzia" nie wyrabia, a przestępczość się szerzy jak zaraza. Nowy design przyszłości, nowe zabawki dużych chłopców i niezastąpiony krzywozgryzowy Sylvester Stallone w roli Dredd'a. Tak nawiasem w jednej z moich recenzji jest porównanie starego i nowego Dredda.
Species to początki Foresta Whitakera i szał na Alfreda Moliny. Kolejna bajka o obcych w ładnej postaci, a w postaci Natasha Henstridge jako Sil. Przybysza z innej galaktyki zrodzonego z wielkiego kokona, no ja jednak pozostanę przy serii Alien bo ta seria (tak, były kontynuacje) poza pierwszą częścią pozostawia niesmak, a przynajmniej odechciewa się tego typu kina. Na plus rzecz jasna muzyka od Christophera Younga i zdjęcia niezastąpionego rodaka Andrzeja Bartkowiaka.
O Michaelu Crichtonie miałem cały cykl i film Kongo również został uwzględniony. Dodam, że oczywistością było dodanie tego tytułu do listy najlepszych filmów science fiction. Rewolucja w udawaniu zwierząt i tworzeniu świetnej adaptacji.
Los Angeles, ostatnie dni grudnia 1999 roku. Lenny Nero (w tej roli Ralph Fiennes) - były policjant, handluje na czarnym rynku specyficznymi nagraniami. Powstają one dzięki technologii pozwalającej utrwalać na minidyskach wrażenia wzrokowe i słuchowe przechwytywane wprost z mózgu. Życie Nero komplikuje się, gdy w jego ręce trafia dysk z niebezpieczną zawartością. Strange Days to zapowiedź nieubłaganej i tak głośnio głoszonej milenijnej rewolucji. Jak wiemy nic się nie stało, ale ten jak i później wiele filmów napędziło niezłego stracha kilkunastu procentom widzów. Film dostaje zielone światło na sylwestrowe seanse kinowe.
Na koniec mój ulubieniec, ukochany i zjadany wielokrotnie Johnny Mnemonic. William Ford Gibson jest pisarzem niezwykłym i na kanwie jego opowiadanie powstał film z Keanu w roli głównej (Neuromancer jest w przygotowaniu na przyszły rok), a sam autor jest twórcą scenariusza. Film opowiada o handlarzu danymi, a dokładnie o człowieku DHL czy UPS pragnącym o przejściu na emeryturę. W głowie ma małego pendrive'a, a na niem bardzo drogocenne dane. Przyświeca mu jeden cel, usunąć ten dysk i wyplątać się z labiryntu intryg i brudnej forsy. Jak widać, klasyczny cyberpunk, który podobno umarł. Ja zgadzam się z wieloma "znawcami tematu" i jestem zdania, że cyberpunk stał się rzeczywistością i tworzenie obecnie tego typu komiksów, filmów czy powieści mija się z celem gdyż powieść z lat 70' potrzebowała ćwierć wieku do zastosowania jej w praktyce to powieść z ostatniej dekady potrzebuje kilku lat. Albo czekamy na coś nowatorskiego albo starajmy się odgrzewać kotlety w sposób zjadliwy i z rozmachem. Proszę Hollywood o pozostawienie Mnemonic'a w spokoju, a Roberta Longo o omijanie kamery szerokim łukiem.

autor: Maciek 'Temptershell' Wojtoń
informacje: imdb.com / filmweb.com / wiedza własna

Brak komentarzy: