czwartek, 9 maja 2013

#178 [R] Smutny wojownik

Ryunosuke to wojownik posiadający unikatową umiejętność walki mieczem otrzymanym niegdyś od ojca. Intryga podczas zawodów, niesportowe zachowanie i w pewnym stopniu romans powoduje, że Ryunsuke pozyskuje nowego śmiertelnego wroga, który to nie spocznie, póki nie pomści śmierci swojego brata…
Tak, jest to mała zachęta dla fanów kina „samurajskiego” i jednocześnie zaproszenie zarówno na krótką recenzje Miecza zagłady i zamkniętego wieczoru filmowego, o którym możecie przeczytać TUTAJ.

MIECZ ZAGŁADY | SWORD OF DOOM | RECENZJA | SEANS | SAMURAJ | 1966

SWORD OF DOOM (1966)
Smutny wojownik

część I: Rys
Obecnie już nieco zapomniane kino samurajskie miało lata swojej świetności pół wieku temu. Ze współczesnych produkcji do motywów samurajskich wraca Tarantino (lecz o nim innym razem). Ten rodzaj kina jest nie tyle świetnie zrealizowanym kinem przygodowym, fabularnie perfekcyjnym, a przede wszystkim technicznym mistrzostwem, nieosiągalnym w blockbusterach XXI wieku. Akira Kurosawa czy Masaki Kobayashi mówią same za siebie, ale byli też i inni twórcy, których filmy potrafiły zafascynować miłośników tego kina, które przez dekady upadało i dopiero pod koniec lat 90 zostało pobudzone w nazywanym przeze mnie kinem „bambusowym”. Wracając do przeszłości: jednym z takich twórców był Kihachi Okamoto, który stworzył film w oryginale nazywający się Dai-bosatsu tôge.

część II: Krew i historia
W przeciwieństwie większości filmów samurajskich, gdzie główny bohater jest prawym wojownikiem i postępuje według określonych moralnych zasad lub samurajskiego kodeksu, w tym przypadku jest całkowicie inaczej. Nasz bohater jest blisko poczynań mrocznego wojownika, a mimo to bardzo smutnego mordercy. Jest samurajem, który dba tylko o doskonalenie się w swoich umiejętnościach i technikach walki. Jego filozofia opiera się na doskonaleniu kunsztu walki mieczem, a osoby, które spotyka na swojej drodze bardziej sprawiają wrażenie przeszkód, które utrzymują go jeszcze w małym stopniu ze światem realnym.
W swoim szaleństwie sprawia wrażenie osoby obłąkanej, bardzo zmęczonej światem i przygnębiony egzystencją.

część III: Zapraszam na seans
Montaż, efekty wizualne, zdjęcia i ścieżka dźwiękowa to jeden wielki błyszczący diament. Najbardziej charakterystyczną sceną dla tego filmu z jaką w przyszłości można kojarzyć produkcję są walki na śniegu. Fantastyczny montaż i jazda kamerowa, a jakby tego było mało to klasyczna ścieżka dźwiękowa bardzo charakterystyczna jak na tamten okres kina azjatyckiego (Godzilla).
Nie jestem „fanatykiem” tego kina ale chociażby przez wzgląd na podwaliny współczesnego kina akcji to pozycja obowiązkowa. Wszystkie sceny z tej produkcji, w mniejszym czy większym stopniu zostały zapożyczone w późniejszych produkcjach holiłudu i jeżeli będzie Wam się wydawało, że gdzieś to widzieliście to zapewniam, że Miecz zagłady był pierwszy.


18 Maja w Rzeszowskim Pubie Komnata zamierzamy rozpocząć cykl wieczorów filmowych. Kino raczej troszkę trudniejsze, bardziej niecodzienne klimaty typu właśnie kino japońskie i na pierwszy ogień idzie ten film.
Wszystkich chętnych zapraszam tutaj! Jestem współorganizatorem więc będę obowiązkowo i pewnie też coś napomknę w odniesieniu do filmu.
adres: Pub Komnata, ul. Jagiellońska 14, 35-025 Rzeszów

Zapraszam!

Brak komentarzy: