sobota, 6 lipca 2013

#211 [K] Third Millennium Monster Movie (przed seansem II)

Druga część dywagacji dotyczących filmów del Toro i najnowszej produkcji o nazwie Pacific Rim. Ludzie się dziwią dlaczego średnio co dwa lata robi się głośno wokół jego osoby. Za co jest tak uwielbiany? Przecież pierwszych jego filmów nikt w zasadzie nie widział, w dodatku mają tragiczne „noty”, a ekranizacja Hellboy’a albo Blade’a jest gorsza od „awendżersów”. Takimi uwagami nie warto sobie głowy zawracać, bo kto widział choćby kilka filmów z wcześniejszej listy ten wie, że wszelkie pochwały są potrzebne. W drugim poście dotyczącym del Toro napiszę o scenariuszach i produkcjach z jego stajni. Zapraszam!

PACIFIC RIM (2013)
Third Millennium Monster Movie
(przed seansem II – reżyseria, scenariusz, historia, obsada)

Guillermo del Toro – scenarzysta jakich mało
Meksykanin jest twórcą filmów z starym stylu. Sam pracuje nad pomysłem i tylko on jest odpowiedzialny za jego końcowy kształt. Scenariusze pisze w 80% sam i sam sobie je reżyseruje często również ingerując w końcowe poskładanie dzieła. Tak jak swoje dwie pierwsze krótkometrażówki rozpisał, nakręcił i posklejał, to zarówno pierwszy pełny metraż (Cronos) oraz i ostatnie filmy - Hellboy: Złota Armia i Pacific Rim zostały napisane i wyreżyserowane przez łapska puszystego Guillermo. 
Reżyseria to nie wszystko. Pisze on również materiały do filmów, za jakie odpowiada odgórnie ale nie stoi za kamerą. Pierwszym takim odsunięciem się od projektu, do którego przygotował skrypt był film Nie Bój Się Ciemności. Produkcja okazała się klapą i to nie za sprawą samego, surowego scenariusza tylko przez próbę stworzenia horroru dla za młodych widzów. Kilka dramatycznych scena zostało stłumione bezsensownymi, nudnymi i nic nie wnoszącymi scenami, urywanymi monologami i historią mdłą, przydługą i nie straszną.  Za winę odpowiada prawdopodobnie reżyser, a dokładnie reżyserki strzał w stopę i to na początek wielkiej kariery jaka nie nastąpiła (jak na razie). Troy’owi Nixey’owi zaufał Matthew Robbins, który nanosił poprawki do scenariusza del Toro i pracował z nim 13 lat wcześniej przy produkcji Mutanta. Jak widać, nikomu to nie wyszło na dobre.


2010: Don't Be Afraid of the Dark ●●●●●●●●●●

Zaprzyjaźnieni ze sobą, brodaci reżyserzy: Guillermo del Toro i Peter Jackson rozpoczęli współpracę prawie trzy lata temu nad projektem, który wraz z napływem pomysłów osiągną obecną formę trzech filmów należących do kontinuum Hobbita (Niezwykła podróż, Pustkowie Smauga, Tam i z powrotem). W tym przypadku jest to ładna współpraca i nie ma większej i mniejszej połowy. Każdy z twórców odpowiada za konkretne sceny i pomysły, tak jak i Fran Walsh oraz Philippa Boyens również pracujący nad skryptem w jego pierwotnej wersji. Jakie sceny zobaczymy i co zostanie wycięte – dopiero w grudniu 2013 część druga i za rok z hakiem część trzecia.


2012: The Hobbit: An Unexpected Journey ●●●●●●●●●
Oczekiwania na 2013: The Hobbit: The Desolation of Smaug ●●●●●●●●●
Oczekiwania na 2014: The Hobbit: There and Back Again ●●●●●●●●●●

Przyszłość? Prawie pół roku temu definitywnie upadł projekt del Toro pt. At the Mountains of Madness na kanwie powieści i opowiadań z uniwersum Lovecrafta, a największe portale w dalszym ciągu nie usunęły danych dotyczących tej produkcji. Pod znakiem zapytania jest nowa wersja Frankenstein’a. Na przyszły rok zapowiada się Crimson Peak ze świetna obsadą: Benedict Cumberbatch, Emma Stone i Jessica Chastain – wyczekuję oj wyczekuję.

Oczekiwania na 2014: Crimson Peak ●●●●●●●●●●

Jak wyjdzie? Czy coś wyjdzie? Zobaczymy wkrótce!

Guillermo del Toro – producent pełną gębą
I w związku z tym, że od końca lat 80’ del Toro praktycznie na okrągło dba o znajdywanie sobie nowych zajęć to nie tylko spełnia się w roli producenta ale również wspiera nowych, często młodych twórców i pomaga nadzorując produkcję w roli producenta wykonawczego. Postanowiłem podzielić dokonania okularnika na dwie kategorie:

Producent – to on w pełni odpowiada za filmy i bierze na siebie ich klapy
Rozpoczynam filmami już z XXI wieku; Asesino en serio z 2002, Crónicas z 2004 i Cosas insignificantes sprzed 5 lat to w głównej mierze dramaty z Hiszpanii / Meksyku kręcone również w Ekwadorze i Stanach Zjednoczonych. Ostatnio również Rudo y Cursi – hiszpańskojęzyczna komedia sportowa. Jak widać, stawia on na rodzimy język i „prawdziwe” historie. Dramaty, thrillery i filmy obyczajowe to gatunki które poniekąd go wychowały w związku z małą dostępnością innych produkcji w jego rodzinnej miejscowości. Stawia on na młodych twórców i niekonwencjonalne rozwiązania.
Najnowszym, niedocenionym i bardzo skrytykowanym filmem są Oczy Julii z Belén Rueda w podwójnej roli.


2010: Los Ojos de Julia ●●●●●●●●●●

Nie specjalnie pominąłem Labirynt Fauna gdyż takie dzieło było nie tyle reżyserowane, rozpisane ale większość prac wykończeniowych, a nawet zatrudnienie speców od kostiumów i choreografii pozostawiono na barkach del Toro.
El Orfanato (Sierociniec) to film, który mi straszliwie szybko minął. Pojawił się z rocznym opóźnieniem, na wiosnę rozpoczęła się kampania reklamowa, a zaledwie dwa miesiące po premierze mogliśmy oglądać produkcje Guillermo na dvd. Ładny obraz, świetne kostiumy ale dla mnie po prostu bez szału.

2007: El Orfanato ●●●●●●●●●●

W planach kolejne produkcje dramatyczne: Midnight Delivery oraz animacja Book of Life.

Producent wykonawczy – ma oko na wszystko lecz nie zawsze patrzy przez okulary
Producent wykonawczy to bardzo intratne zajęcie czego dowodem jest kilka świetnych produkcji, nad którymi słynny reżyser czuwał, a nie wyłożył praktycznie żadnych pieniędzy. Po uzyskaniu renomy swoimi pierwszymi filmami zaczął wspierać swoim nazwiskiem takich producentów jak Susan Montford choć jej pierwszy wyprodukowany i wyreżyserowany film While She Was Out nie był przebojem, nie zarobił nawet troszkę więcej niż na gażę członków ekipy.
Rok później mamy Mother and Child i Splice – równie niedoceniona produkcja będąca dla mnie w dalszym ciągu zagadką. Jako student biologii, film zagadkowy, zaskakujący i bardzo intrygujący. Dla fana science fiction bardzo niewyraźny, kiepsko zagrany i jeszcze gorzej posklejany. Rewelacyjnym plusem dla wszystkich jest chyba główna postać filmu – zagadkowy eksperyment, którego kod genetyczny to zlepek kilkunastu zwierząt i człowieka.

2008: While She Was Out ●●●●●●●●●●
2009: Splice ●●●●●●●●●●

Biutiful (2010) z Javier’em Bardem to dowód na to, że reżyser mimo synekury wspiera w dalszym ciągu kino hiszpańsko-meksykańskie. Ostatnie lata to przede wszystkim animacje. Druga część Kung Fu Pandy i Kot w Butach (jako spin off do przygód Shreka).


2011: Kung Fu Panda 2 ●●●●●●●●●●
2011: Puss in Boots ●●●●●●●●●●
2012: Rise of the Guardians ●●●●●●●●●●

Rise of the Guardians to dla mnie jedna z niewielu udanych animacji ostatnich lat i oczywiście plus dla del Toro. Tak sobie myślę, że chyba lepiej mu wychodzi w gmeraniu przy produkcjach mroczno-fantastycznych niż dramatycznych czy obyczajowych. 
Najnowszy horror Mama z tego roku to również film opieczętowany nazwiskiem tego meksykańskigo twórcy. Film przez jednych znienawidzony ze względu na kolejną lekką makabrę z dziećmi w roli głównej, a inni zaś widzą w tej produkcji powrót do horroru o duchach i zjawach prosto z zakamarków piekielnej Narnii.


2013: Mama ●●●●●●●●●●

Za rok diaboliczny Pinokio od Grisa Grimly’ego, za dwa lata pełnometrażowa wersja Almy z 2007 roku. Tylko czekać.

całość materiałów wokół PACIFIC RIM
Third Millennium Monster Movie
I (przed seansem) reżyseria
II (przed seansem) scenariusz i produkcja
III (przed seansem) aktorzy i Monster Movie
IV (recenzja)
V (relacja z pokazu prasowego)
autor: Maciej "temptershell" Wojtoń
edycja: MrNollaig

Brak komentarzy: