niedziela, 7 lipca 2013

#213 [K] Rozczarowania wakacyjne (część I)

Felieton Film Fikcja
Rozczarowania wakacyjne (część I)
Witam Was bardzo serdecznie na kolejnych opowieściach z kina, telewizji i życia w objęciach celuloidowej taśmy. Po bardzo długiej przerwie od ostatniego felietoniku mogę z ręką na sercu przyznać się do kilku niezamierzonych działań w stosunku do bloga i kina.

Nie przyznałem się chyba ostatnio, ale z ostatnich seansów, na których uczestniczyłem dwa z nich były seansem tylko dla mnie. Nie, żebym się jakoś specjalnie złościł bo nawet fajnie jest się rechotać w pustej sali ale jakim cudem o godzinie 16 czy 18 na film Evil Dead (który jak już pisałem, nie był taki zły) przybyła jedna osoba i to w dzień dla studenta najtańszy. Dostrzegam dwa wielkie błędy (albo niezamierzone działania) ze strony osób, które odpowiadają za całokształt działania kina / sieci kin. Po pierwsze jak można takiej produkcji (na plakacie jest napisane, że to najstraszniejszy horror ever) nie nakręcić, nie wypromować, nie dodawać maskotek czy innych pluszaków do biletu? Po drugie, kto wymyśla seanse o tak durnej porze na horror? Po obiedzie wybiorę się na Piłę 13, no litości – w fajnym cyklu można byłoby to przesunąć później i zrobić jakiś krok w kierunku widza… a tak plakat jeden wisiał przez 3 tygodnie, były 3 seanse w ciągu dnia (bodajże po południu, późnym popołudniem i pod wieczór) ale jako całokształt – bez rewelacji.
Od kwietnia nie pooglądałem nic konkretnego poza świetnie zrealizowanym Bates Motel i równie dobrym Hannibalem. Porozpoczynałem kilka produkcji na które nie miałem czasu albo po prostu przynudziły się po trzech pierwszych odcinkach i sprawdzając najnowszy repertuar liczę na Ray’a Donovan’a oraz koniec Dextera. Gdzieś w tle przebija się Falling Skies (jak się przypomni o nowym odcinku), a z późniejszych serialowych ekscytacji: Breaking Bad z ostatnimi odcinkami od sierpnia.
W rezerwie mam kilka seriali na ta krótką chwilę kiedy osiągnę przesyt filmowy na 2 czy 3 dni ale taki moment w wakacje zdarza się może kilka razy gdyż w planach „kino nowej przygody” i prześledzenie ewolucji kierunku ustalonego przez Lucasa i Spielberga ponad 30 lat temu.
Nie pisałem dawno to na pewno ominęła Was informacja, że jedyny właściciel tego bloga i jak na razie jedyny twórca postów, artykułów i recenzji (-1 od przyjaciela) został zaproszony na pokaz prasowy do stolicy. W sumie nie wiem czy pisać o tym jawnie czy dopiero pochwalić się po seansie gdyż o takich pokazach mam możliwość czytać na stronach filmowych, w reportażach, dziennikach czy wiadomościach i sama myśl, że będę mógł uczestniczyć z osobami tej prasowej sceny jest ogromnym wyróżnieniem. Jedna szalenie miła Pani z pewnej firmy dorwała mój blog i poinformowała odpowiednie osoby o moim istnieniu. Dostałem tą wejściówkę i jestem po prostu szalenie wdzięczny i podekscytowany, miał być Man of Steel na tapecie w czerwcu lecz z wielu powodów nie mogłem się pojawić, teraz kolej na Pacific Rim i The Lone Ranger. Wybieram się na Pacific Rim, a dlaczego – napiszę za jakiś czas. Muszę również napisać, że odległość mojej malutkiej mieściny do Stolicy to prawie 7 godzin jazdy w jedną stronę i nie mały koszt, jestem studentem i jak wiecie, prowadzę bloga hobbystycznie, za darmo dla siebie i dla Was, a każda zmiana tej sytuacji będzie dla mnie wielką szansą.
Na sam koniec życzę Wam udanych wakacji i urlopów. Świetnych seansów i maratonów serialowo filmowych, a ze mną spotkacie się prawie codziennie na facebooku, stronie i pewnie w kinie :)

Brak komentarzy: