sobota, 6 lipca 2013

#212 [R] Płoń dziecinko, płoń!

Olympus Has Fallen to film inny niż gro innych produkcji zza oceanu zachowująca większość klasycznych wzorców filmów, w których atakowany jest rząd USA, a uratować go może jeden człowiek. Jest to film tak banalny w swojej budowie, szalenie przewidywalny, a sprawiający tyle radości, że z przyjemnością ogląda się go od początku do ostatnich napisów końcowych. 

Hasła kluczowe: heros w okopach | nareszcie jankesi dostają w dupę | president suicide | duch lat 90’

OLYMPUS HAS FALLEN | RECENZJA | ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA | PŁOMIENIE | AZJACI | TERRORYZM | 2013

OLYMPUS HAS FALLEN (2013)
Płoń dziecinko, płoń!

Uwielbiam zapach płonącego rządu o poranku
Tak się nieciekawie składa, że za film zabrałem się długo po premierze i niewątpliwie chwilę po wydaniu tej produkcji na dvd. Nie byłem przekonany do polityki, taniej sensacji i hałasu wokół Białego Domu. Kilkanaście ostatnich produkcji z cyklu – „zobaczcie jak jankesi sobie poradzą w każdej sytuacji” przestało fascynować, bawić czy w ogóle ruszać. Z taką też niechęcią podchodziłem do zwiastunów i plakatów. Ale bądź co bądź, w filmie występują jedni z moich ulubionych aktorów, a przynajmniej jeden godny obejrzenia i po prawie 3 miesiącach od premiery mogłem powolutku i dokładnie przyjrzeć się z bliska radosnej jatce Amerykańców, zgotowanej przez niziutkich Azjatów.
Powiem szczerze, podobało mi się bardzo. Zaraz po krótkim wprowadzeniu – jak w prawdziwych dramatach przystało: pokazaniu pobudek emocjonalnych, patriotycznych, ludzkich, itp. Głównego bohatera, przechodzimy do pierwszych scen demolki. Ciężki samolot rozstrzeliwuje centrum stolicy USA łącznie (a może w szczególności) z Białym Domem, do którego bram wbijają się terroryści umiejętnie zdobywający kolejne punkty kontrolne. Od razu widać, że to skośnoocy przyjaciele z dalekiego wschodu. Zorganizowana akcja, każdy wie gdzie ma zginąć, gdzie wysadzić siebie albo samochód, o jakiej godzinie podłożyć ładunek wybuchowy albo zastrzelić agenta SS (napisałem w skrócie Secret Service – nie piję do nazistów). 
Pierwsze pół godziny rekompensuje kolejną godzinę dłużącej się polityki (i co z tego, że jest Freeman jak poza nim wszyscy kręcą nosem) ale co się dzieje, z pomiędzy truposzy wyłania się nasz bohater – przez niego lata temu coś się złego wydarzyło ale teraz właśnie on, powróciwszy w blasku wystrzałów może samodzielnie stawić czoło setce uzbrojonych po zęby mistrzów sztuk walki i odbić prezydenta z rąk maniakalnego psychopaty. Tak jak to zwykle bywa i wcale się nie dziwię, że nie rozbudowano choćby o kilka stron skryptu. Za dużo nowości w tego typu filmach mogłoby się odbić czkawką. Wsadzono jeden nowy motyw – faktycznie pokazano jak słabo zorganizowany może być sztab kryzysowy oraz z jaką łatwością można na kilkanaście godzin przejąć najbardziej strzeżone miejsce na Ziemi. Pokazano (w końcu) efektowne rozstrzelanie agentów i piękne widowisko, można nawet posunąć się do porównania go z lizaniem stóp Emerrichowi np. w Dniu Niepodległości.

Pomijając ruchy anarchistyczne…
Dobra gra aktorska to określenie wyświechtane przez praktycznie wszystkich recenzentów, tych profesjonalnych, którzy po prostu zarabiają pisząc o „grze aktorskiej” oraz tych malutkich, piszących dla siebie i cieszących się kilkunastoma czytelnikami. Dobra gra aktorska to synonim uśmiechu na twarzy widza, uśmiechu na wizerunek aktora, który wie co robi, wie kim ma być i jak pokazać, że on faktycznie w danej chwili jest postacią przez niego graną. W Olimpie… widzimy agenta, dla którego ocalenie prezydenta jest jedynym celem w życiu, oraz prezydenta, który za bardzo ocalony zostać nie chce, a liczy na masowe samobójstwo w celu uratowania najważniejszego państwa na świecie (znanego również pod nazwą Stany Zjednoczone Ameryki).
Reasumując temu widowisku należą się gromkie brawa za ścieżkę dźwiękową i za te opisywane wcześniej strzelaniny. Można nawet powiedzieć, że przypominają się filmy spiskowe lat 90 kiedy na topie były wszelkiego typu filmy ze śledzeniem, podsłuchami, oraz intrygami z dużą bronią, która nie do końca ostygła po Zimnej Wojnie. Tematem dominującym jest jednak heros z pukawką w stylu gliniarza  John’a ze Szklanej Pułapki czy bezlitosny policjant z troszkę dennym poczuciem humoru w Zabójczej Broni. A jak już o broni mowa to film broni się na wiele sposobów lecz nie można wybaczyć fabularnej rysy i spłycenia tematu do praktycznie dwutorowej akcji (Biały Dom vs. Sztab Kryzysowy).
autor: Maciej 'temptershell' Wojtoń
edycja: MrNollaig


OLYMPUS HAS FALLEN (2013)
●●●●●●●●●●

posterek:
gatunek: akcja / thriller / sensacja
premiera:
świat: 20.03.2013
kraj: 26.04.2013
dyrekcja:  Antoine Fuqua
skrobacze: Katrin Benedikt i Creighton Rothenberger
przyaktorzyli: Król Leonidas z 300, Dwie Twarze z Mrocznego Rycerza, Bóg, Ben z American Horror Story
cytat: "Let's play a game of "fuck off", you go first."  

Brak komentarzy: