piątek, 12 lipca 2013

#222 [R] Chory przygłup i jego zamaskowany pomagier

Myślałem, że całkowicie pominę tę wakacyjną premierę lecz rok bez nowej produkcji z Heleną lub Johnnym to rok stracony. Ten (chyba) najlepszy aktorski duet w historii kina to dla większości fanów atrakcja nie do przeoczenia. Skusiłem się na Jeźdźca Znikąd i w sumie czasu nie straciłem... ale szału nie ma…

Hasła kluczowe: komiczny Depp | cudowna Bonham Carter | dziwny western | wojna z boxoffice'm

THE LONE RANGER | DEPP | FITCHER | BONHAM CARTER | WESTERN | RECENZJA | 2013

THE LONE RANGER (2013)
Chory przygłup i jego zamaskowany pomagier

Western w stylu Bardzo Dzikiego Zachodu, czyli w sumie szopka, a nie western
Bardzo prosta historia o głodzie miłości, zemście i sprawiedliwości. Film opowiada o mężczyźnie, który przez serię dziwnych wypadków pakuje się w towarzystwo niepoczytalnego Indianina, który gada z duchami zwierząt, odprawia dziwne modły i jest właścicielem konia – pijaka. Mniej więcej w połowie filmu tworzy się już faktyczny duet pokracznego, wymalowanego, czerwonoskórego jegomościa i jego kompana w postaci zastępcy szeryfa, który po poważnym wypadku zamienia się w zamaskowanego mściciela. Ten właśnie mściciel okropnie mi nie pasuje. Nie mogę przeboleć większości scen, w których Armie Hammer gra lub po prostu stoi, zamieniłbym go z chęcią na Simona Bakera.
Bardzo ładne kostiumy, bardzo ładne sceny i przejścia. Zbliżenia i zaskakujące zwroty akcji, a może po prostu perfekcyjnie zaplanowane gagi będące chyba jedynym silnym fundamentem tego filmu to to, co w moim mniemaniu podnosi noty produkcji.


Sam Depp kolejny raz nie wydoli (nawet z rudowłosą Bonham Carter)
Johnny to aktor, który lata temu wpisał się w kanon filmowych pokrak i przygłupów tworząc niezapominane postaci produkcji Tima Burtona. Pomijając produkcje u boku pięknej (nie czepiać się, dla mnie ona zawsze będzie piękna gdyż oglądałem lata temu Hamleta z jej kreacją Ofelii
i zostało mi to w głowie) Heleny Bonham Carter, Depp jest świetnym aktorem. Pociągnął za sobą całą obsadę Mrocznych Cieni to i tutaj daje radę. Przezabawny, szczery i bardzo „specyficzny” kolejny raz pozwoli się zapamiętać w tej „uroczej” kreacji. Tytułowy Jeździec znikąd to postać uzupełniająca, nie ważne co robi, wszyscy skupią się i tak na Deppie. Potem mamy paczkę przestępczą, na czele której stoi Butch Cavendish i jest to postać dość dobra, grana przez jednego z moich ulubionych aktorów Williama Fichtnera.
Złego słowa o Helenie nie powiem, gdyż widziałem jej nogi i piersi... (Zastanawiam się jaki facet w tym filmie widział coś innego albo jakiej orientacji był facet patrzący się na coś innego) Carter bez zarzutów, a przynajmniej po pierwszym seansie.

Wrażenia?
Zgrabna akcja, a może tej akcji było za mało? Sypanie piaskiem z dłoni, karmienie martwego ptaka i poszukiwanie zemsty na pustyni to troszkę za mało aby zatrzymać widza na dłużej. Kolejny raz Depp, kolejny raz z Bonham Carter kolejny raz ratują całą sytuację. Powiem, że było dobrze ale czułem leciutki niedosyt. Wypchajcie się amerykańscy krytycy, to kino przygodowe dla niewymagającego widza, a nie kolejny pseudo inteligentny film w stylu Goslinga.
Na minus jednak zasługują ogromne ilości idiotyzmów, wpadek i nieporozumień. Skoki z kilkunastu metrów na bardzo twardą nawierzchnię, przerzucanie różnych przedmiotów z pędzących pociągów - no litości. Strzelanie do byle jakiej maszyny czy beczki powoduje natychmiastową eksplozję, ściany i drzwi są tak bardzo nietrwałe jak moje maszynki do golenia, a byle maska na oczy jest równie skuteczna co okulary Clarka Kenta.

P.S. Nie zapominałem ale poruszanie pierwowzoru do tego "reboota" jest bezcelowe. Po pierwsze, mało kto zna serial czy filmy o Jeźdźcu Znikąd, a gdy ktoś kojarzy to na pewno wie, że to inne aktorstwo, inne klimaty i zdecydowanie inne dialogi.
Pierwsze widowisko traktujące o zamaskowanym mścicielu i jego wiernym Indiańcu to:
The Lone Ranger (1949-1957) serial TV
między czasie powstały dwa filmy: The Legend of the Lone Ranger (1952) i The Lone Ranger z 1956 roku chociaż doszukałem się również wzmianki o filmie The Lone Ranger z 1938 z podobnymi postaciami, które (jak sądzę) są podstawą dla filmów z lat '50... nie wiem co o tym myśleć, nie podobało mi się, aż tak aby szukać i sięgać po genezę, a westerny traktuję troszkę po macoszemu.
Bywajcie :)

autor: Maciej 'temptershell' Wojtoń
edycja: MrNollaig, Laura "yymwonderland" Zgoda

THE LONE RANGER (2013)

●●●●●●●●●●
posterek:
gatunek: western / komedia
premiera:
świat: 22.06.2013
kraj: 19.07.2013
dyrekcja:  Gore Verbinski
skrobacze: Ted Elliott, Terry Rossio, Justin Haythe
przyaktorzyli: Kapitan Jack Sparrow, Mahone z Prison Break, Clyde Tolson z J. Edgar, Alice Morgan z Luthera
cytat: "Eight men rode into canyon... I dug seven graves. Horse says, you are spirit walker: a man who has been to the other side and returned, a man who cannot be killed at all..."


Brak komentarzy: