sobota, 13 lipca 2013

#225 [NL] TOP HORRORÓW (`90) część 2/2


Dobra dobra, horrory czekały za długo. Wypada zakończyć rozpoczęty TOP 30 i 3 najlepszych horrorów lat ’90. Dziękuję Wam serdecznie za tak wielką popularność cyklu i postaram się pisać na równie dobrym poziomie co ostatnio. Nie ma co się rozpisywać na początku, gdyż czeka mnie druga połowa ostatniej dekady wieku. Zapraszam na przerażające produkcje!


1996
Dwaj bracia, przypadkowa rodzina, kręcąca tyłkiem Salma Hayek i wszystko jasne. Jeżeli nie, to dodam Rodrigueza, Tarantino i wampiry. Diabelnie dobra komedia albo komicznie dobry horror. Jedna z najlepszych i najbardziej dochodowych produkcji 1996 roku. George Clooney to aktor niebanalny, ale Robert R. postawił przed nim duże wymagania, nie dość, że zagrał w duecie Quentinem to jeszcze Harvey Keitel w tle i młodziutka Juliette Lewis. W Od Zmierzchu Do Świtu występują ulubieńcy reżysera czyli Danny Trejo i Cheech Marin.
Łagodniej podchodzi do tematu horroru, a może po prostu thrilleru z dramatycznym zacięciem reżyser Wes Craven. Znany z takich produkcji jak Ostatni Dom Po Lewej, Koszmar z Ulicy Wiązów czy Wzgórza Mają Oczy.
Krzyk to film przez jednych uwielbiany za szalona intrygę i kultowego już dzisiaj mordercę, inni krytykują za banalną fabułę i piękną kanwę dla późniejszych parodii. Dla mnie już sam „horror” był zabawny i myślę, że jest pozycją obowiązkową dla każdego maniaka kina z dreszczykiem.
Kiedy Kazuyoshi Funaki zdobywał pierwsze miejsce na Mistrzostwach Świata w Skokach Narciarskich 1996/1997 widzowie w kraju mieli możliwość obejrzenia najzabawniejszego filmu o duchach lat ’90. The Frighteners czyli Przerażacze (notabene świetne tłumaczenie) premierę miał prawie pół roku wcześniej wiec piszę o nim właśnie pod szyldem ’96, a sam film opowiada historię Franka (Michael J. Fox) będącego w stałym kontakcie z duchami. Fox w tej produkcji zarabia na oszukanych egzorcyzmach w chwili, kiedy do miasta przybywa nieziemsko potężny demon, którego obawiają się nawet duchy. Oglądając tę produkcję powtórnie prawie dwa lata temu nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, chociażby na minutę, dolejmy jeszcze martini, kandyzowane, zielone owoce i doborowe towarzystwo – seans idealny. W filmie zagrała bardzo niedoceniona aktorka Trini Alvarado, którą mogliśmy zobaczyć w dramacie z Ryanem Goslingiem pt. Wszystko co dobre z 2010 roku.

1997
Kolejny rok rozpocznę od przytoczenia filmu, o którym już pisałem czyli Event Horizon. Opowieść o zaginionym statku Event Horizon i o ekipie ratunkowej, która znajduje tenże statek krążący bezwładnie po orbicie Neptuna, od samego początku nie jest filmem rewelacyjnym, a aktorstwo poza Samem i Fishbournem nie powala na łopatki. Scenariusz od drugiej połowy produkcji zaczyna być bardzo przewidywalny. Paul W. S. Anderson to reżyser o niebanalnej wyobraźni i świetnym wyczuciu smaku, lecz w tym filmie musiał zastosować ogrom pracy aby powycinać najokropniejsze i najdziwniejsze sceny żeby, koniec końców, całość była zjadliwa. Ogrom podprogowych tekstów i detali sprawia, że to dzieło posiada niespotykaną atmosferę i specyficzny klimat jakiego inne filmy z tego okresu mogą tylko pozazdrościć. To horror emanujący tak cudowną i zarazem straszna wizją podróży w czasie, że można go pooglądać tylko jeden raz, nie więcej i co najważniejsze nie mniej gdyż dla fanów gatunku to pozycja obowiązkowa.
The Craft to bardzo specyficzny film, nie jest to ani komedia, ani klasyczny horror. Gdybym był gruboskórny, bez wątpienia mógłbym powiedzieć, że jest to odpowiedź na Czarownice z Eastwick dla młodych widzów pokroju Buffy – Łowczyni Wampirów, który to serial rozpoczął się właśnie w tym samym roku. Film  Andrew Fleminga, który poza tą produkcją nie zrobił nic ciekawego, pokazał mi wszystkie wdzięki Fairuza Balk, podobnie jak reżyser Wyspy doktora Moreau.
Jest to rok, w którym Robert Kurzman tworzy pierwowzór całego cyklu filmów o Władcy Życzeń czyli Wishmaster z Robertem Englundem i Andrew Divoffem w roli Dżina. Obraz nie tyle makabryczny co świetnie zagrany. Wiele nawiązań do bajek z Bliskiego Wschodu to zabieg celowy, a kostiumy i scenografie są wyśmienite, gorąco polecam tę produkcję, można powiedzieć, że jest to ukłon w stronę Wesa Cravena i jego Freddiego, również z Robertem Englundem w głównej roli.
Na sam koniec, film kultowy, film okropny i jednocześnie zabawny. Przez fanów cyklu wyśmiewany, a przez innych zagłaskany na śmierć. Obcy: Przebudzenie to symbol mojego filmowego dzieciństwa, to produkcja bez której, żaden porządny maraton Obcy/Predator obejść się nie może. Można powiedzieć, że jest to swoisty hołd złożony twórcom pierwszych dwóch części łączący zarówno klaustrofobiczne lęki z masakrą części Decydujące starcie. To nie tylko popis takich aktorów jak: Sigourney Weaver, Winony Ryder czy Rona Perlmana, ale i błyszczenie Dominiqa Pinon – genialnego Francuza. Pozycja obowiązkowa bez dwóch zdań.

1998
W wieku 12 lat widziałem pierwszą część Wiecznego Łowcy i byłem zaskoczony, a może bardziej przerażony. Niezapomniana scena krwawej dyskoteki pozostanie w pamięci na bardzo długo, podobnie jak końcowy pojedynek z głównym „bossem”. Blade miał premierę w połowie 1998 roku i nawet dziś jest wymieniany jako jedna z najlepszych adaptacji komiksowych ostatnich lat. Wesley Snipes jeszcze przed wpakowaniem się za kratki pokazał nam jak powinien wyglądać prawdziwy łowca wampirów. Horror – to zdecydowanie horror, ale nie jakiś makabryczny, lekki, krwawy i przyjemny, bez strachu można było się wybrać z dziewczyną czy paczką znajomych, potem było troszkę bardziej finezyjnie (część II od del Tora) no i komediowa część trzecia. Blade doczekał się katastrofalnego serialu, ale to temat na inny post.
Po prostu Wampiry (Vampires) to film, który swojej niszowości zdobył 3 nominacje do Saturnów. Horror na podstawie powieści Johna Steakly'ego "Vampires" zrealizowany w westernowej konwencji, a o fabule pisze znany portal filmowy: w Nowym Meksyku z wampirami walczy wysłany przez Watykan specjalny oddział pogromców. Wampiry atakują miejscową knajpę, gdzie pracują luksusowe prostytutki. Jedna z nich zostaje ukąszona przez przywódcę krwiopijców. Odegra ona kluczową rolę w ostatecznej rozgrywce. Nie polecam produkcji nikomu, kto nigdy nie połknął filmu pt. Zmierzch: Wampiry w odwrocie ani nie trawi westernowych klimatów. Kino specyficzne i troszkę męczące, ale fanatycy gości z kłami będą zachwyceni.

                      1999
Cudowne wakacje pamiętnego roku ’99. Cztery produkcje miażdżące, a przynajmniej poruszające. To nie był rok, w którym w ogóle dla dzieci horrory były dostępne. Jedynymi filmami z tego gatunku były przeszmuglowane do domu VHSy z hitami poprzedniej dekady, a w telewizji po północy nadawano gore sprzed dwóch dekad. Zaczynam od Blair Witch Project, kto jest obecnie w wieku dochodzącym pod trzydziestkę i więcej na pewno rozumie mnie doskonale. Mega hit wśród podrostków, nastolatków i studentów, paradokument pokazujący nic. Dosłownie nic nie pokazano czego można byłoby się bać – tak na serio. Straszny był klimat, makabrycznie kiepski materiał filmu, trzęsące się ręce i te siorbiące i zakatarzone twarzyczki stały się symbolem taniego filmu i wielkiego zysku. Kolejnym filmem, który od razu kojarzy mi się z końcem lat ’90 to Stygmaty. Będąc w gimnazjum z rozmów moich rówieśników można było wychwycić dwie frazy: stygmaty i horror. Film oglądany drugi raz, jak w przypadku Przerażaczy, prawie dekadę później nie tak bardzo straszy jak fascynuje. Świetna, troszkę za bardzo jadowita fabuła zmusza do zastanowienia lecz jak wiemy, jest to tylko fikcja scenarzysty i nie warto sobie na dłuższą metę zatruwać nią głowy.
House on Haunted Hill z 1999 roku to produkcja, jaką zdobyłem w komplecie z oryginałem. Po kilku latach trafiłem na kontynuację pod tytułem Powrót do domu na Przeklętym Wzgórzu, który jest niewątpliwie pomyłką. Oryginał był straszny, zagadkowy i szalenie dobry aktorsko, remake z lat ’90 to poza dobrą, a nawet bardzo dobrą obsadą jest subtelnym puszczeniem oczka do widzów nieco starszych, a może tylko dla fanatyków kina grozy. W oryginale ekscentrycznego milionera gra nie kto inny, a sam Vincent Price, w nowej wersji milionera o właśnie nazwisku Price uosabia Geoffrey Rush. Takich smaczków jest więcej, a frajda z oglądania oryginału i remake’u jeden po drugim jest nieziemska.
Stir of Echoes – Opętanie powinien być filmem, od którego powinno się zacząć poznawanie dorobku aktorskiego Kevina Bacona mimo, że nie jest to ani pierwszy ani ostatni film. Reżyser David Koepp świetnie czuje historie z dreszczykiem (Sekretne Okno). Film opowiada o człowieku, który jest bardzo zwyczajny, pracuje w dużej firmie, prowadzi zwyczajne życie, a gdzieś tam wewnątrz jego duszy drzemie niespełnione marzenie o niezwyczajnym życiu. W chwili kiedy taka możliwość nastaje, stara się od tego uciec, ale jak wiemy, w filmach nie można uciec przeznaczeniu. Film aktorsko troszkę leży z wybijającą się kreacją Kevina oraz porządnym montażem przyprawiającym o gęsią skórkę.

SUPERPRODUKCJE
Zaskakujące, mrożące krew w żyłach horrory dekady. Świetne pod praktycznie każdym względem, mroczne produkcje obfitujące w najlepszych aktorów, makabryczne sceny i terroryzujące psychikę obrazy. Przed Wami trzy subiektywnie najlepsze horrory dekady:

Dracula (1992)


Adaptacji Stokera były dziesiątki, historię Rumuńskiego księcia, będącego wampirem Vladem Drakulą zna prawie każdy, ale jak za reżyserię bierze się sam Francis Ford Coppola to oczy łzawią (a przynajmniej łzawiły w latach ’90). Nie ma co się rozpisywać przy tej produkcji, wystarczy wspomnieć, że film zdobył 3 Oskary, 5 Saturnów i pewnie z tuzin nominacji. Rewelacyjne scenografie i kostium Vlada śniący mi się po nocach to wystarczające plusy filmu. Muszę również dodać, że w produkcji zagrali: Winona Ryder, Gary Oldman, Keanu Reeves i Anthony Hopkins i jest to jak na razie najlepsza adaptacja Draculi.

The Ninth Gate (1999)


"Dziewięć wrót Królestwa Cieni" to legendarna księga satanistów – nic więc dziwnego, że zdeterminowany bibliofil koniecznie chce ją dorwać, a gra go nie kto inny jak sam Johnny Depp – faworyt na tym podium. Taki zalążek fabularny posiada film pod tytułem Dziewiąte Wrota. Produkcja Romana Polańskiego łączy zarówno elementy intrygi i kryminału z demonicznymi mocami znanymi z takich produkcji jak Omen czy Dziecko Rosemary. Film widziałem raz, dawno dawno temu w telewizji i z miejsca uplasował się w ścisłej czołówce moich najciekawszych filmowych przeżyć. Tylko polecać!

Sleepy Hollow (1999)


Burtona wielbię od dziecka, zawsze chciałem posiadać takie zdolności rysunkowe jak on, a już nie mówiąc o zmyślnym kształtowaniu swoich wizji znanych produkcji, legend czy powieści. Od dziecka również fascynowała mnie jego mania halloweenowa i zastępowanie wszelkich ładnych symboli szczęścia i radości – dyniami. Jeździec Bez Głowy to film, dla którego kanwą było opowiadanie pt. Legenda o Sennej Kotlinie. Johnny Depp wciela się w postać doktora Ichaboda Crane’a zmuszonego do zapolowania na demonicznego jeźdźca bez głowy. Trzyma w napięciu, chwilami jest strasznie, chwilami śmiesznie, a kto widział choć raz, chce więcej i więcej. 

autor: Maciej "temptershell" Wojtoń

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Co prawda to nie film z lat 90, ale niedługo wybieram się na to http://tixar.pl/bilety/carrie. Widziałam ostatnio na yt reklamę tego filmu i powiem szczerze, że jestem ciekawa. Liczę, że się nie rozczaruję.