poniedziałek, 22 lipca 2013

#236 [QS] Jak się tu zabić?

Ostatnie dwa dni obfitowały serią dziewięciu filmów lecz mimo samych nowości (+ dwa powtórzenia: Oldboy i From Beyond) to godnego tytułu na zrecenzowanie nie znalazłem. Jakie filmy widziałem możecie znaleźć w odpowiednim albumie na fanpage’u OniryzMovie, a tutaj zaprezentuję tylko dwie pozycje, o których chciałbym powiedzieć coś więcej. Zapraszam do Sklepu samobójców!

LE MAGASIN DES SUICIDES | BENEATH | RECENZJA | 2012


LE MAGASIN DES SUICIDES / Sklep samobójców (2012)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Coś o filmie: Jest to animacja, mimo ciężkiego tematu jakim jest samobójstwo, bardzo barwna i kolorowa. Film rozpoczyna się ciekawą kreską, a pierwsza scena uzmysławia nam, że wąskie uliczki Paryża istnieją w świecie gdzie samobójstwo jest karane grzywną, a ludzie ogarnięci nihilizmem i depresja szukają coraz to nowych sposobów aby wąchać kwiatki od spodu. Z tego też powodu pierwsze kilka minut wciągnęły mnie bez reszty. Tytułowy sklepik  samobójców to rodzinny interes prowadzony przez puszystą kobiecinę i szczupłego wysokiego mężczyznę stylizowanego na John Waters bądź też Salvadora Dali. Pierwsza połowa tej animacji obfituje w chwytliwe utwory oraz w ogrom komediowych scen, lecz im dłużej wpatrujemy się w barwne rysunki, tym bardziej odczuwamy, że coś nam umyka. Tak było ze mną, fabuła stała się okropnie przewidywalna, a nawet banalna, a tytułowa rodzina z fantastycznie apatycznej zmienia się na okropnie wesołą i mdłą.
Produkcja, mimo wszystko, humor poprawia i troszeczkę przyzwyczaja do myśli o nieuchronnym końcu. Zachęcam :)

BENEATH / Beneath (2013)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Coś o filmie: Filmidło o dziwnym tytule Beneath (Poniżej) opowiada o grupie młodych osób, które wypływają malutką łódką na środeczek jeziorka aby tak miłym akcentem, jakim jest pływanie i imprezowanie rozpocząć upragnione wakacje. Liczyłem, że faktycznie film od łódki się rozpocznie lecz przez 90% filmu zostałem pozostawiony na pastwę losu tych młokosów i grasującej wokół drewnianej łajby - ryby. Ten dziwoląg nie tyle był plastikowy co praktycznie nieśmiertelny, a nastolatkowie nie wyglądali ani trochę na przerażonych w sytuacji gdzie do brzegu jest kilkadziesiąt metrów, a w wodzie czai się gigantycznych rozmiarów monstrum (oj często używam słowa monstrum). Już pierwsze sceny ataku zwierza wydają się kuriozalne, a kilka minut później widzimy, że nie o grozę tutaj chodzi, a o parodię wszystkich horrorów o takiej debilnej fabule. Ledwo dotarłem do końca i nie wiem, czy dobrze zrobiłem, gdyż czekało na mnie kilka innych o niebo lepszych pozycji.

Brak komentarzy: