wtorek, 6 sierpnia 2013

#247 [R] Podstarzały wybawca

Czekałem na Likwidatora lata, zapowiadany już od 2010 roku film w reżyserii Kim Jee-Woon’a miał być widowiskiem przypominającym klasyczne kino sensacyjne z początku lat '90. Arnold w roli głównej pół roku po 2 części Niezniszczalnych to kolejna gratka dla fanów tego podstarzałego byłego gubernatora. Opóźniona o ponad 3 miesiąca (od tej w USA) premiera nie przyniosła zapowiadanych zysków, a sam film nie jest chwalony, wręcz przeciwnie – krytykowany przez ogromne rzesze ludzi. Pozostaje mi dopisać frazę: a mi się podobał… dlaczego? Zapraszam do recenzji!

Hasła kluczowe: szybkie samochody | granica | cyrk na kółkach 

THE LAST STAND | RECENZJA | ARNOLD |2013


THE LAST STAND / Likwidator (2013)
Podstarzały wybawca

Z niepokojem do filmu
Film jest okropnie sztuczny i niewydarzony. Filmem akcji nazywać zlepek kilku gagów i powiedzonek tak drętwych, że nawet sam Stallone by się wstydził? Fabuła skupia się na szeryfie Summertown, miasteczka leżącego najbliżej granicy z Meksykiem. Nasz podstarzały stróż prawa razem z trójką oficerów patroluje najspokojniejsze zbiorowisko ludzi na naszym globie. Nic się nie dzieje do czasu najazdu złych panów z charyzmatycznym bossem (Peter Stormare). Rozpoczyna się wymiana ognia, a w międzyczasie widzimy okropnie napiętego Foresta Whitakera śledzącego groźnego przestępcę w bardzo szybkim samochodzie, który to zmierza ku wolności za granicą. Jak już możecie się domyślić, Arnold nie dość, że ma przepychankę na dzielnicy to jeszcze ma upilnować niebezpiecznego przestępcę-amanta, który koniecznie chce uciec czarnoskóremu agentowi FBI.
Komedia przeciska się spomiędzy bardzo nadbudowanej historii śledczej. Rozdwojenie jaźni jakie prezentuje nam reżyser to pastisz kina lat '90 lecz troszkę nie udany. Kiedy to ten drętwy humor był wypełnieniem „rwącej akcji” tak tu jest na siłę wpleciony w fabułę i pewnie dla niektórych ciężko będzie się śmiać widząc rozbabrany mózg na karoserii albo ludzi rozrywanych na części przez jakąś zardzewiałą broń maszynową maniakalnego świra.
Ja jednak dałem się przekonać, świetne aktorstwo, bardzo przerysowane postacie i ten chory Johnny Knoxville (prosto z Jackassów) z niebezpieczną bronią palną i „świetną” zbroją. Po prostu film trzymający w napięciu i bawiący do rozpuku. 

Nie jest tak źle
Scenariusz nie jest szaleństwem na miarę innych blockbusterowych hiciorów sprzed dwóch dekad, ale ma coś w sobie. Szybkie wymiany ognia, króciutkie sceny i skąpe, proste i zrozumiałe dialogi to elementy sprawiające, że film jest łatwo przyswajalny. Muzyka jest bardzo, ale to bardzo brzęcząca, ale znakomicie zostaje zagłuszona przez wystrzały - więc ujdzie, zdjęcia i sceny strzelanin to już inna bajka, podobał mi się realizm ran, urwane części ciała, efektownie przeszywające ciało pociski + ten stale błąkający się komizm po prostu rozwala. Sceneria rodem z Dzikiego Zachodu i pojedynek stróżów prawa z bandziorami to już klasyka, chociaż jeszcze nie widziałem takiego misz-maszu z Arnoldem. Finałowy pościg to moim zdaniem wielki błąd, Terminator za kierownicą w ogóle nie ma prawa bytu więc tu jest minus, minus również za pozostałych aktorów czyli Rodrigo Santoro, Lusi Guzman (nienawidzę gościa), Eduardo Noriega i Zacha Gilforda.

Nie powiem, że film jest dla wytrwałych widzów, ale jeżeli bawi was mordobicie, strzelaniny i komediowe wstawki z Arnoldem. Jeżeli lubicie w ogóle Arnolda to film jest dla Was. :)

recenzja: Maciej 'temptershell' Wojtoń

THE LAST STAND / Likwidator (2013)
●●●●●●●●●●

plakat:
gatunek: sensacja / komedia
premiera:
świat: 12.01.2013
kraj: --.--.----
reżyseria: Jee-woon Kim
scenariusz: Andrew Knauer, George Nolfi
obsada: Terminator, Ghost Dog, Luke Duke (z Hazardu), Dr Solomon Eddie z Raportu Mniejszości
cytat: "You make us immigrants look bad.”

Brak komentarzy: