czwartek, 8 sierpnia 2013

#251 [R] Jednym słowem: RED (2010 – 2013)

Chciałem napisać coś podniosłego, coś prosto z serca, ale okazuje się, że o tej malutkiej serii nie da się mówić z poważną miną. RED lekko opiera się na serii komiksu wydawnictwa DC i to powinno wystarczyć na wprowadzenie. Nie lubię DC, nie czytałem tego komiksu za to oglądałem filmy i są makabrycznie zabawne. Nie wiem czy to dobry dobór słów – makabrycznie dziwne, niespotykane w żadnych komediach czy parodiach, strzelaniny oraz do granic (wydawałoby się) poważni aktorzy w szalenie zabawnych rolach. Zapraszam na pierwszą recenzje z cyklu „Jednym słowem”, w której poruszę RED oraz premierowo RED 2!

Hasła: komedia pierwszej klasy | zabawne potyczki emerytów | agenci i świry


RED / RED (2010)
Agentem zostaje się do końca życia

Retired Extremely Dangerous można tłumaczyć na Emerytowanych – Niezwykle Groźnych i te trzy słowa świetnie opisują film. Film tak jak i zwiastun jest naszpikowany efektownymi strzelaninami, zabawnymi dialogami jak i jest to produkcja typu All-Star – dosłownie.
Nowy film Roberta Schwentkego to adaptacja sensacyjnego komiksu Warrena Ellisa pod tym samym tytułem. Jak już wspominałem nie jest to dosłowna adaptacja, kilka przeinaczeń i z tego co się orientuje to pierwsza zeszytowa intryga wygląda nieco inaczej, nie mamy kilku postaci z tła no i Frank to nie Frank (grany przez Willisa). Fabuła skupia się na emerytowanych agentach wplątanych w dziwną, lecz porywającą intrygę szpiegowską. Stawka jest ogromna, a emeryci nie przypominają emerytów, są żwawi, pewni siebie i co najważniejsze – nie stracili poczucia humoru, a ich jedynym pragnieniem (no może poza Frankiem) jest powrót do czynnej służby w agencji.
Kilku bohaterów, którzy posiadają własną historię i różne sylwetki psychologiczne potrzebują wprowadzenia, bałem się, że będzie to skomplikowana część filmu, lecz reżyser uporał się z tym wyzwaniem bardzo lekko, płynnie i z humorem pokazał specyfikę każdej z postaci. Film od samego początku nie miał być filmem ciężkim czy ambitnym, to najczystsza rozrywka i wszystkie rodzaje komizmu upchnięte w standardowych dziewięćdziesięciu minutach.
Przed RED nie zastanawiałem się, kto kręcił wcześniejszy film tegoż reżysera pt. Plan Lotu (średni, okropnie średni) no i oczywiście reżyser Schwentke stanął przede mną jako ktoś nowy i niedoświadczony (stąd początkowo ogromny zachwyt i mało co nie sięgnąłem po komiks). Po przeglądzie jego produkcji jestem już w 100% pewien, że to jego najlepszy wyczyn. Nie dość, że całe potyczki, wymiany ognia i banalna historia układa się w logiczną, zgrabną całość zamkniętą bez żadnego fabularnego zgrzytu, ale to jeszcze mamy świetną ekipę aktorską. Mówi się o takich filmach All-Star czyli główne role to ikony kina znane od dziesięcioleci. Tak jest i w tym przypadku: Helen Mirren, Malkovicha, Freemana i Willisa. Jakby tego było mało w tle grasuje Brian Cox, Mary-Louise Parker, Karl Urban i Julian McMahon. Malkovich udaje świra, wychodzi mu to genialnie, Willis z niezmienną miną poczciwego policjanta no i zboczony Freeman. Kreacje, które przez swoje przerysowanie zapadają w pamięć, a ich perypetie wyglądają jeszcze zabawniej.
Trzymając się tych wad i przywar brakowało mi elementu komiksowego. Nie było malowideł akwarelami jak w Losers (oj bardzo podobne klimaty, lecz poprzeczka wyżej), nie było zgrabnych przeskoków między scenami czy kadrami, a z bardzo komiksowego filmu pozostaje nam po prostu komedia o starych agentach. Nie liczyłem na kontynuację, gdyż wszystko ładnie się pozamykało, zabawa była, ale no publiczność nie szalała (a przynajmniej reklamy ogromnej nie było). Na wiosnę bieżącego roku znalazłem zwiastun części drugiej i moja miłość do produkcji odżyła.


RED 2 / RED 2 (2010)
Emeryci powracają

Emeryci tak jak i pewnie zmarli w filmach o zombie długo usiedzieć w jednym miejscu nie mogą. Miłość do dużych spluw i wybuchowych pojedynków (wiem co piszę, „wybuchowych”) odżyła na wiosnę kiedy widząc strzelającą damę zakochałem się na nowo w produkcie holiłudu pt. RED. Kontynuacja przenosi na ekrany kolejną komiksową intrygę i jak w przypadku pierwszej części kilka elementów zostało pozmienianych, ale kogo to obchodzi? Ten produkt ma się sprzedać, bawić i napchać kieszenie facetom na stołkach odpowiadającym za dawanie „zielonego światła” reżyserowi.
CIA i inne agencje nie mogą się nadziwić zdolnościami byłych szpiegów i wysyłają po nich swoje najgroźniejsze psy gończe. Jak można przewidzieć seniorzy radzą sobie świetnie serwując nam świetną zabawę. Druga część pokazuje jeszcze większą i bardziej niebezpieczną fabułę, w której to Hannibal wygląda jak uczelniany świr, a niegdyś zgrabna i powabna Elena Montero z Maski Zorro jest obecnie prawdziwą suką. Film po świetnym wprowadzeniu w realia znanych już bohaterów zmienia się w lekką i przyjemną opowieść o latach świetności, aż dochodzi do momentu kiedy (ku zaskoczeniu samych twórców) wysypują się przedziwne niespodzianki serwując widzom równie dobrą rozrywkę co część pierwsza.
Nie ma co zdradzać fabuły, w której to (jak już wspomniałem) zagrożenie jest większe, a może największe w historii świata, a w tle przygód paczki przyjaciół plątają się zabójcy i garniturowe popierdółki. Trzymając się znanej już zasady sequeli: ma być wszystkiego do kwadratu – producenci nie szczędzili środków dając nam fenomenalne i świetnie zorganizowane pościgi, bijatyki i strzelaniny znane z jedynki, lecz wzbogacone o przebojowość, której (chociażby w scenach mordobicia) zabrakło. Mamy również więcej gwiazd, angażują Hopkinsa, Zetę-Jones czy nawet Byung-hun Lee’a – może na początku ta fala sympatii do znanych już nam aktorów wypełnia całą kinową przestrzeń, ale po chwili odbija się nam (przynajmniej mi) czkawką. Nie wiemy na kim się skupić, na kogo „liczyć” i nie do końca widzimy sens w jednej czy drugiej scenie. Odżywająca ostatnio na ekranach Mary Louise-Parker jest cudowna, zabawna i konkretna, Hopkins tak jak Malkovich odstawiają przygłupów, jeden paranoiczny, drugi ekscentryczny, Mirren odstawia takie cuda z bronią jak żaden Bond przed nią, a Willis jak to Willis, głupkowato się uśmiecha i wali po mordzie każdego oprycha w zasięgu ręki.
Dodamy jeszcze świetne, komiksowe przejścia między lokacjami (akcja rozgrywa się w kilku miejscach na świecie) oraz przeczące prawą fizyki sceny z klimatów Wanted czy Die Hard 4.0 i mamy RED 2 w pigułce. Bawiłem się rewelacyjnie i jest to kolejny wyjątek twierdzenia, że sequel ma być gorszy.

recenzja: Maciej 'temptershell' Wojtoń
edycja: Laura "yymwonderland" Zgoda

RED / RED (2010)
●●●●●●●●●●

plakat:
gatunek: akcja / komedia
premiera:
świat: 29.09.2010
kraj: 15.10.2010
reżyseria: Robert Schwentke
scenariusz: Erich Hoeber i Jon Hoeber
obsada: John McClane ze Szklanej Pułapki, Bóg z …wielu produkcji, Cyrus "Wirus" Grissom z Lotu Skazańców, Królowa Elżbieta II z Królowej
cytat: „Frank, I never thought I'd say this again. I'm getting the pig!”



RED 2 / RED 2 (2013)
●●●●●●●●●●

plakat:
gatunek: akcja / komedia
premiera:
świat: 18.07.2013
kraj: 26.07.2013
reżyseria: Dean Parisot
scenariusz: Erich Hoeber i Jon Hoeber
obsada: John McClane ze Szklanej Pułapki, Hannibal z Milczenia Owiec, Cyrus "Wirus" Grissom z Lotu Skazańców, Królowa Elżbieta II z Królowej
cytat: „Frank, What happens in the Kremlin stays in the Kremlin!”

1 komentarz:

Katarzyna Szolc pisze...

Już się nie mogę doczekać kiedy zobaczę drugą część, tym bardziej po zachętach z Twojej strony!:) Jedynka bardzo mi się podobała, uważam wręcz, że była świetna.