sobota, 10 sierpnia 2013

#255 [R] Elysium od Dead Geek Society

Przedpremierowa recenzja filmu Elizjum w reżyserii Neilla Blomkampa, przygotowana przez Majkę z bloga Dead Geek Society. Pierwszy gościnny post od DGS zaowocuje wywiadem z dziewczynami już niedługo, a tym czasem zapraszam na jedeną z pierwszych w kraju recenzji tej świeżej produkcji science fiction!

Maja bierze głęboki wdech i zamyka oczy. Pamięcią wraca do tych kilku minut przed wpuszczeniem ją na salę kina. Ludzie powoli zaczynają się gromadzić, kupują popcorn, picie i jakieś batoniki. Ktoś zwraca uwagę na jej torbę z District 9, wymieniają się spostrzeżeniami na temat filmu, po czym słyszą:
Zapraszamy na salę.

Wierzcie lub nie, ale serce dudniło mi jak szalone. Jakbym miała wejść na ring, zmierzyć się z Hulkiem Hoganem, jakby to ode mnie zależało powodzenie filmu. Teraz nie dziwią mnie powody takiego uczucia. Blomkampa (autora scenariusza i reżysera Elysium) traktuję jak jedno ze swoich dzieci. Choć nie, nie, nie... To by było złe. Bóg jeden wie, co bym z nim zrobiła, gdybym została z nim sam na sam. Jest po prostu człowiekiem, w którego bardzo wierzę i wokół którego wybudowałam taką otoczkę genialnego, nieomylnego, wręcz idealnego artysty. Nie wiem jak bardzo się mylę, jeśli chodzi o jego twórczość nie mogę, nie jestem w stanie być w pełni obiektywna.
O fabule Elysium wypowiedziałam się już wcześniej (kliku klik), więc nie widzę sensu znów jej przybliżać, w dodatku każdy zainteresowany na pewno już dawno się z nią zapoznał. Nie pozostaje więc nic innego, jak przejść do rzeczy i powiedzieć Wam, czy warto wybrać się na film do kina i dlaczego. A jeśli tego nie zrobicie to osobiście ześlę na każdego z was mojego uśpionego agenta.

Rozpierducha. Pamiętacie rozrywane licznymi eksplozjami ciała w District 9? Tutaj również tego nie zabraknie. Momentami wygląda to naprawdę komicznie, jakby w przyszłości nie mogło być broni, która po prostu zmieniałaby ludzi w pył, tylko każdy kolejny pistolet rozsmarowuje ofiary na ścianach sprawiając, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Ale czego człowiek człowiekowi nie spieprzy na pewno naprawi to jakaś maszyna na Elizjum! Skoro w stu procentach odbudowano twarz rozerwaną granatem to nie ma się czego bać. Four for you, Elysium. You go, Elysium.

Społeczeństwo. Akcja po części rozgrywa się w Ameryce, która niezupełnie Amerykę przypomina. Co nie zmienia faktu, że gdy tylko u dołu ekranu ujrzałam nazwę miasta to aż mi się westchnęło, bo wow, znów amerykanie. Znów naród wybrany. Miałam nadzieję, że Blomkamp pozostanie w tym swoim afrykańskim światku, ale nie można mieć wszystkiego. Pozostały tylko znajome z D9 slumsy. No i właśnie, slumsy. Większość ich mieszkańców porozumiewa się w języku hiszpańskim, co można racjonalnie wytłumaczyć, bowiem miasto znajduje się nieopodal granicy z Meksykiem, ale uważam to też za całkiem ciekawy zabieg. Meksyk jak Meksyk, wielu osobom kojarzy się z imigrantami i brudem, co idealnie pasowałoby do rzeczywistości wykreowanej przez Blomkampa. Dla jeszcze większego kontrastu pomiędzy dwoma kastami, uraczono nas mieszkańcami Elizjum mówiącymi płynnie po francusku. Och, ależ oczywistym jest, że to język bogaczy.
Postacie. Osoby pokroju Maxa (Matt Damon) nigdy mnie specjalnie nie pociągały. Nieciekawa przeszłość, napady, kradzieże... Aż mam ochotę wzruszyć ramionami, bo ani jakoś specjalnie się z tym człowiekiem nie utożsamię, ani go nie polubię... Od początku filmu jego los był mi właściwie obojętny, a szkoda, można było wymyślić coś naprawdę fajnego. Nie ukrywam, że czekałam bardzo na postać Delacourt, graną przez Jodie Foster (why oh why ur still so pretty), która zdecydowanie sprostała moim oczekiwaniom pod każdym względem. Nadchodzi teraz czas na Frey (Alice Braga), czyli bardzo ważną kobietę w życiu Maxa. Równie dobrze mogłoby się bez niej obyć, ale nie narzekam, rozumiem, że film potrzebował pewnej dawki romansu, nawet tak słabego. Przecież Blomkamp wkroczył w wielki świat, to było jasne, że prędzej czy później do tego dojdzie. No i tak, Kruger (Sharlto Copley). Jest najbardziej popapranym antagonistą, z jakim miałam do czynienia. Brutalny, bezduszny, nieprzewidywalny, powiedziałabym nawet, że już chory psychicznie, gwałcił, mordował oraz bił niewinnych ludzi i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że Blomkamp uraczył nas widokiem uśpionego agenta w krótkich spodenkach jak gdyby nigdy nic grillującego sobie mięsko i popijającego piwko. Wtedy, przysięgam, osoby siedzące obok mnie usłyszały wydobywające się ze mnie "łiii". Teraz dochodzę do wniosku, że mógłby mnie zabić. Nie miałabym nic przeciwko. Nie mówię, że odpowiada mi jego technika zadawania bólu, bo jednak mimo wszystko chciałabym zachować którąś ze swoich kończyn, ale byłoby to ciekawe doświadczenie. Wow, WOW, muszę coś zmienić w swoim podejściu, bowiem zaczyna mnie niepokoić. Ale faktycznie, jak to się mówi, cicha woda brzegi rwie. 

Muzyka. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą, że jestem bardzo wyczulona na punkcie ścieżek dźwiękowych. Jeżeli soundtrack jest nieudany - natychmiast kończę oglądać film, nieważne jak dobry by nie był. Nie potrafię znieść złej muzyki. W Elysium soundtrack pełni funkcję tła, nie jest specjalnie ważny. Co ciekawe, urozmaicono go dubstepowymi wstawkami, które pojawiają co jakiś czas, gdy widzimy przechadzających się po slumsach bohaterów. Jest to ciekawy zabieg i zdecydowanie wart powielenia, choć daleko mi do uwielbienia, jeśli chodzi o dubstep. 

Podsumowując: fani kina science fiction powinni być zadowoleni, w filmie roi się od wspaniałych robotów (myślałam, że się popłaczę - takie piękne były, no!), wymyślnych pojazdów, broni oraz świetnego plot twistu. Film warto zobaczyć chociażby dla samego Krugera. I nie mówię tego dlatego, że wyraźnie gość mi się podoba, tylko dlatego, że gość mi się podoba. Ale dobra, na poważnie. Od czasów Jokera nie widziałam jeszcze takiego szaleńca, Sharlto spisał się w tej roli doskonale, jego dziwaczny akcent sprawia, że czasem trudno potraktować Krugera na poważnie, ale nagle facet robi coś, po czym łapiesz się za głowę, a przez myśl przechodzi ci tylko: wait a minute...

oryginalna recenzja TUTAJ

recenzja: Majkę


ELYSIUM / ELIZJUM (2013)
●●●●●●●●●●
poster:
gatunek: akcja / science fiction
premiera:
świat: 07.08.2013
kraj: 16.08.2013
reżyseria: Neill Blomkamp
scenariusz: Neill Blomkamp
występują: Kapitan 'Howling Mad' Murdock z Drużyny A, Jason Bourne, Meg Altman z filmu Azyl

Brak komentarzy: