poniedziałek, 19 sierpnia 2013

#264 [NL] 5 filmów mojego dzieciństwa

Dzięki Kasi z Filmowego Melanżu zostałem wciągnęty w nową zabawę blogerów filmowych, a mianowicie „5 filmów mojego dzieciństwa”. Ania, czyli Filmowy Kot, rozpoczęła tą zabawę, która jest bardzo na miejscu, gdyż pewnie każdy z nas ma takie filmy do których lubi wracać, gdyż przypominają mu o błogich latach oseska.
Po dłuższym zastanowieniu, temat okazał się nie małym wyzwaniem, ponieważ mogę napisać o filmach, które rujnowały mi dzieciństwo (Tylko dla orłów) lub te, które mnie poniekąd wychowały. Stosując się do zasady: wymienione filmy odznaczamy, mam już z głowy trylogię „Powrotu do przeszłości” Zemeckisa oraz „Robin Hood: Książę Złodziei”. Jestem dzieckiem Kina Nowej Przygody i ciężko mówić o kilku czy kilkunastu filmach ponieważ rozpoczynając swoje wywody od Gwiezdnych Wojen i Gwiezdnych Wrót musiałbym zaznaczyć przynajmniej kilka tuzinów blockbusterów ostatnich dwóch dekad XX wieku lecz wybrałem, te z którymi kojarzę dzieciństwo w pierwszej kolejności:

TERMINATOR 2: DZIEŃ SĄDU (Terminator 2: Judgment Day)
DETALE
gatunek: science fiction
produkcja: USA
premiera: 1991
reżyseria: James Cameron
scenariusz: James Cameron i William Wisher Jr.
w rolach głównych: Arnold Schwarzenegger, Linda Hamilton, Edward Furlong, Robert Patrick
RECENZJA
Jestem od zawsze na zawsze fanem Terminatora. Jako dziecko przy każdym odpalaniu kaset VHS z filmem siadałem wygodnie na dywanie i zasłaniałem oczy w najkrwawszych scenach, które z biegiem czasu stały się kultowe. Ciężko pisać miliony ciekawych faktów związanych z produkcją i dystrybucją ale jedno napisać trzeba: świetna historia wiążąca podróże w czasie, niepewność przyszłości i wizję postępu technologii. Mechaniczna maszyna do zabijania powraca ponownie aby zabić przyszłego dowódcę ruchu oporu przeciwko systemowi Skynet, który zdołał opanować wszystkie maszyny na planecie i rozpocząć produkcję terminatorów - maszyn do likwidacji ludzi. Moim zdaniem jest  to największe dzieło Jamesa Camerona ever. Po pierwszej, taniej części, reżyser zyskał odpowiednią ilość funduszy do stworzenia niesamowitego kolażu wybuchów, pościgów, kultowych dialogów i scen z koszmarów informatyków. Za te wspaniałe chwile przed telewizorem dziękuję!

POGROMCY DUCHÓW II (Ghostbusters II)
DETALE
gatunek: komedia / horror
produkcja: USA
premiera: 1989
reżyseria: Ivan Reitman
scenariusz: Dan Aykroyd, Harold Ramis
w rolach głównych: Dan Aykroyd, Bill Murray, Sigourney Weaver
RECENZJA
Pierwszy seans miał miejsce dawno, dawno temu gdzieś u znajomych rodziny. Pamiętam jak przez mgłę, malutki telewizor z odtwarzaczem VHS i scena uwięzionych w Statule Wolności Pogromców Duchów utkwiła gdzieś bardzo głęboko. Kolejne seansy powodowały jeszcze większą ekscytacje, a to za sprawą boskiej Sigourney, a to za sprawą przezabawnych duchów, a jeszcze innym razem za zgrabną kontynuację kasowego hitu sprzed lat. Film po prostu wymiatał, a że byłem w takim wieku kiedy to film mógł mnie jeszcze przestraszyć (co mnie bardzo dziwi, gdyż mając 6 czy 8 lat widziałem Koszmar z Ulicy Wiązów i Obcego) tym bardziej wyrył się w pamięci jako film mojego dzieciństwa.

OBCY – 8. PASAŻER „NOSTROMO” (Alien)
DETALE
gatunek: horror / science fiction
produkcja: USA
premiera: 1979
reżyseria: Ridley Scott
scenariusz: Dan O'Bannon
w rolach głównych: Sigourney Weaver, Tom Skerritt, Ian Holm
RECENZJA
Oglądając najkrwawszą scenę w całej antologii Obcego byłem zdumiony - ile krwi mieści taki malutki człowieczek... a - zapomniałem dodać, że miałem wtedy niespełna 8 lat. Namówiony przez młodszego kuzyna do obejrzenia "super potwora obcego" nie mogłem się doczekać monstrum lecz ku mojemu zdziwieniu - przed potworem dostałem sceny jeszcze bardziej potworniejsze. Film Ridleya Scotta na nowo zdefiniował kino grozy i wizję futurystycznego horroru. Pokazał, że strach nie ma wielkich oczu, gdyż oczu po prostu nie posiada, a ksenomorfy stały się moim własnym obiektem badań i analiz na ogromną skalę. Nie znam osoby tak zakręconej na punkcie serii filmów o postaci Gigera i nie znam równie obłąkanego fanatyka sztuki tego szwajcarskiego malarza.

POWRÓT BATMANA (Batman Returns)
DETALE
gatunek: fantasy / akcja
produkcja: USA
premiera: 1992
reżyseria: Tim Burton
scenariusz: Daniel Waters
w rolach głównych: Michael Keaton, Danny DeVito, Michelle Pfeiffer, Christopher Walken
RECENZJA
Serio mam napisać dlaczego uwielbiam tą część? dlaczego Batman spieprzył mi Święta (a dokładnie Pingwin)? Wyobraźcie sobie 5 grudnia roku 1996 kiedy to wieczór w telewizji leci premierowo Powrót Batmana, ja siedzę w pokoju na schodach podekscytowany pierwszym śniegiem, a w telewizji w podobnych klimatach widzę nieustraszonego herosa. Film rozkręca się świetnie do sceny, w której niejaki DeVito odgryza nos jakiemuś gryzipiórkowi - no bez jaj, byłem mały, była Choinka!
To zapoczątkowało niechęć do facetów z uszami nietoperza oraz do DeVito! (śmieje się oczywiście - choć nie lubię Batmana) Film po latach zachwyca rewelacyjną ścieżką dźwiękową, świetnymi dialogami (Pfeiffer, Walken) i genialnym klimatem Burtona. Gęsia skórka gdy słyszę motyw przewodni i "niezapomniane" Święta to wystarczający powód aby wpisać tą produkcję do 5 filmów mojego dzieciństwa.

WODNY ŚWIAT (Waterworld)
DETALE
gatunek: science fiction / przygodowy
produkcja: USA
premiera: 1995
reżyseria: Kevin Costner i Kevin Reynolds
scenariusz: David Twohy i Peter Rader
w rolach głównych: Kevin Costner, Dennis Hopper, Jeanne Tripplehorn, Tina Majorino
RECENZJA
Prawie o każdym z wyżej wymienionych filmów coś już wspominałem i Wodny Świat nie jest wyjątkiem. Przy notowaniu najlepszych filmów science fiction tak oto nadmieniłem obecność tej produkcji "Film, który zatopił karierę Robin Hooda. Waterworld bo o nim mowa to oryginalna wizja początku końca świata. Globalne ocieplenie spowodowało zalanie większości lądów, a sama gleba jest droższa od wszystkiego co do tej pory poznaliśmy. Czy tak naprawdę Kevin Costner ugrzązł w tym filmie? Dla mnie pozycja obowiązkowa i poza ogromem nieścisłości film jest po pierwsze: zabawny, wciągający i niewiele głupszy od późniejszych tego typu blockbusterów."
Film pod koniec lat 90' zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Po pierwsze świetna wizja zmian klimatycznych, po drugie ogrom terminologii związanej z ewolucją, transhumanizmem - ogólnie: biologią, stanowiło kolejną cegiełkę w kierunkowaniu mnie na tą drogę rozwoju naukowego. Na sam koniec muszę dodać, że film był dla mnie po prostu dobra komedią - lubię tą produkcje i mówicie co chcecie - nie mogę ocenić tego widowiska obiektywnie, gdyż było ono uwieńczeniem mojego dzieciństwa.

DO DALSZEJ ZABAWY ZAPRASZAM
oraz

2 komentarze:

Katarzyna Szolc pisze...

Z "terminatorów" to najlepiej pamiętam tylko pierwszą część, choć oczywiście widziałam wszystkie, nawet tą najnowszą. "Pogromców Duchów" oczywiście uwielbiam, a "Obcy" to nieliczny horror, który bardzo mi się podobał! Batmana oczywiście też widziałam, ale kompletnie nie pamiętam:/ natomiast nie podzielam Twojego zachwytu nad "Wodnym Światem" dla mnie to kiepska produkcja, ale rozumiem, że względy sentymentalne robią swoje;D

Maciej Wojtoń pisze...

:D 5 to mało tytułów
a Waterworld to tytuł (obok Jurassic Park i Wyspa doktora Moreau), który poniekąd ukierunkował moje zainteresowania naukowe :)
wiec tak - względy sentymentalne