niedziela, 8 września 2013

#272 [R] Jak kończą się pijackie rausze?

Kolejna kooperacja Edgar Wright i Simon Pegg okazała się nie lada gratką dla fanów inteligentnej komedii. The World’s End to uwieńczenie trylogii Cornetto na jakie zasługiwała ta seria. Po Wysypie żywych trupów i Hot Fuzz widzowie musieli czekać aż 6 lat. Produkcja obecnie szuka (a może nie chce znaleźć) dystrybutora w naszym kraju więc miłośnicy duetu Pegg – Frost będą musieli poczekać kilka miesięcy zanim film pojawi się w kinach albo przynajmniej na sklepowej półce z filmami DVD / Blu-ray (podobnie jak to miało miejsce lata temu z poprzednimi częściami trylogii). Zanim to się stanie, zapraszam do recenzji!

hasła kluczowe: apokalipsa | komedia | trylogia Corretto


THE WORLD’S END (2013)
Jak kończą się pijackie rausze?

Geneza trylogii Corretto
Edgar Wright to reżyser bardzo zdolny, jego koncepcja idealnej komedii opiera się na kilku schematach, które zaczerpnięte z różnych gatunków kina w jego filmach tworzą mieszankę wybuchową. Simon Pegg będący nie tylko świetnym współpracownikiem jak również przyjacielem potrafi idealnie odegrać zaplanowane sekwencje i zapiski w scenariuszu, a możliwość porozumiewania się z Nickiem Frostem i reżyserem Wrightem praktycznie bez słów obfituje w genialne sceny zapadające na długo w pamięć.
Obaj panowie zaczynali już w latach ’90 w serialu Asylum i Spaced aby kilka lat później stworzyć genialną komedię grozy pt. Wysyp żywych trupów (Shaun of the Dead) będącą pierwszym filmem z trylogii Corretto (marka lodów „rożków”, które przewijają się w trzech filmach). Hot Fuzz to gatunkowe przeciwieństwo chociaż skręcone tak aby bawić widzów inteligentnych. Sensacyjno-kryminalny film akcji skutecznie odciąga widzów od traktowania filmów jako produktów określonej, jednej kategorii. Wysyp żywych trupów jak i Hot Fuzz – Ostre Psy to wielogatunkowy miszmasz. Pierwsza część nie mieści się w ramach komediowego horroru gdyż łączy satyrę na brytyjski styl życia, musical czy komedię romantyczną, a druga część to nie klasyczny akcyjniak a wyrafinowana czarna komedia z czasem przeobrażająca się w kryminalny thriller doprawiony soczystymi strumieniami krwi i przemocy. W związku z takim obrotem spraw nikt nie miał zielonego pojęcia co wesołe trio przygotuje na zakończenie trylogii. Będzie to film katastroficzny czy może science fiction? Zobaczymy równie brutalne sceny, a może będzie więcej śmiechu niż trzymającej w napięciu akcji? Odpowiedź jest prosta, wręcz banalna – dostaniemy wszystko w odpowiednich proporcach.

Miszmasz wszystkiego
Fabuła The World’s End jest zdumiewająco prosta a przez to bez problemu do strawienia przez każdego kto liczył na film lekki i przyjemny, a jednocześnie emocjonujący. Piątka przyjaciół kończąc szkołę średnią postanawia zrobić rausz po 12 pubach swojego miasteczka, kończąc popijawę w pubie „Koniec Świata”. Młodziaki rzecz jasna nie dają rady i po nieudanej próbie zakończenia zadania (quest’a) rozstają się na kilkanaście lat. Na początku filmu poznajemy głównego bohatera o nazwisku King (Simon Pegg), który chce ponownie podjąć się zadania, ale aby tego dokonać musi złożyć ponownie swoja ekipę. W skład zespołu wchodzą dorośli już, bogaci dawni przyjaciele, którzy obecnie nie darzą go taką sympatią jak lata temu. Po trudnych początkach w pierwszych kilku pubach okazuje się, że mieszkańcy miasteczka zachowują się dziwnie, a po małym spięciu z miejscowym nastolatkiem okazuje się, że większość miejscowych nie należy do ludzkiej nacji. O dalszych losach piątki przyjaciół nie wolno pisać, gdyż zdradziłoby to za dużo szczegółów, a krótsza treść nie nakreśliłaby odpowiednio sytuacji.
Film bazuje na schemacie poprzednich dwóch produkcji, w której pierwsza połowa to lekka i przyjemna opowieść przeradzająca się w wybuchową mieszankę kina akcji i dodatkowych gatunkowych ekscesów aby całość zakończyć ekscytującym, podwójnym finałem. Podobnie jak w poprzednich częściach mamy ogrom zbliżeń na detale, przyśpieszone i spowolnione sekwencje łączące przejście między lokacjami albo postaciami oraz bardzo charakterystyczny element w postaci opakowania po lodzie Corretto. Nick Frost i Simon Pegg w dalszym ciągu trzymają się razem (i jak w poprzednich częściach na samym początku filmu nie darzą się wielkim uczuciem), a w tej produkcji towarzyszą im tacy aktorzy jak np. Martin Freeman czy śliczna Rosamund Pike. 
Cały rausz po pubach to w gruncie rzeczy film science fiction, mamy klasyczna intrygę znana z filmów Eda Wooda oraz wybuchowego herosa, który z kąśliwego gbura zmienia się w prawdziwego przyjaciela. Świetne sekwencje pojedynków z dziwacznymi przeciwnikami oraz samonapędzające się tempo akcji zostawia pewna wyrwę w trylogii otóż nie ma fontann krwi ani czarnego humoru. W zamian dostajemy rozdrapywanie przeszłości i co jest totalnym zaskoczeniem – problemy egzystencjalne (świetnie) rozwiązane w końcowej scenie.

Detale i oprawa
Maniacy filmów Wrighta nie zostaną obdarci z kultowych scen takich jak skok przez drewniane ogrodzenie czy dobór odpowiedniej broni w czasie totalnej rozwałki, sekwencji znanych i powtarzanych w poprzednich filmach. Najzabawniejsze sceny to nie wszystko co twórcy przygotowali dla wielbicieli tak dziwnych komedii. Oprawa dźwiękowa również nie zawodzi – kawałki z lat ’70 i ’80 świetnie oddają barkowy klimat filmu chociaż nie jest to tak dynamiczny soundtrack jak w przypadku Wysypu żywych trupów.
Jazda kamerowa nie zawodzi, podobnie jak zdjęcia autorstwa Billego Pope’a, który poprzednio pracował z reżyserem przy filmie Scott Pilgrim vs. the World.
The World’s End polecam każdemu kto nie boi się eksperymentów i uwielbia angielski humor.

recenzja: Maciej 'temptershell' Wojtoń
edycja: Laura "yymwonderland" Zgoda
Więcej ciekawych materiałów i nowości znajdziecie na Gildii.pl oraz na Gildii Filmu gdzie i ja piszę :)
THE WORLD’S END / The World’s End (2013)
●●●●●●●●●●

plakat:
gatunek: akcja, komedia, science fiction
premiera:
świat: 18.07.2013
kraj: --.--.----
reżyseria: Edgar Wright
scenariusz: Edgar Wright I Simon Pegg
obsada: Bilbo z Hobbita, Danny Butterman z Hot Fuzz, Benji Dunn z Mission: Impossible - Ghost Protocol
cytat: „Tonight, we will be partaking of a liquid - as we wind our way up the golden mile commencing with an inaugural tankard in the first post, then on to the old familiar - the good companion, the trusty servant, the two-headed dog, the mermaid, the beehive, the king's head, and the hole in the wall for a measure of the same. All before the last bittersweet pint in that most fateful, the world's end, leave a light on good ladies, although we may return with a twinkle in our eyes, we will be in truth blind - drunk.”

1 komentarz:

madzia19729 pisze...

Uwielbiam samego Pegga, a z "dodatkiem" Wrighta i Frosta to już w ogóle.
Poprzednie dwa filmy widziałam, ale powiem Ci szczerze, że nigdy jakoś tego Corretto nie zauważyłam. Przyjemnie jest się czegoś nowego dowiedzieć :)
A gdzie Ci się udało już ten film obejrzeć?