wtorek, 15 października 2013

#280 Jednym słowem: V/H/S (2012 – 2013)

We współczesnym kinie ciężko znaleźć filmy, które faktycznie są straszne i potrafią przyprawić widza o gęsią skórkę. Masowo produkowane „horrory” są nieodłącznym repertuarem listopadowych premier i co najbardziej dziwi – ograniczenie wiekowe często jest bardzo zaniżone, a na jeden czy drugi „straszny” film można wybrać się w południe. W kolejnym artykule postaram się przybliżyć dwa filmy z cyklu V/H/S będącymi bardzo dobrym powrotem do korzeni pierwotnego horroru. Naprawdę straszą i pewnie dlatego filmy można było oglądać już jakiś czas temu w zagranicznych kinach, a nie w naszym kraju. Zapraszam do krótkiej analizy horrorów z gatunku found footage!
Na samym początku muszę stwierdzić, że kino typu found footage okazuje się świetnym materiałem na horror i to nie tylko przez sukces The Blair Witch Project (1999) ponieważ pierwszym filmem tego typu był Cannibal Holocaust z lat ’80. Film ten był okrutny i makabryczny i dopiero po latach doceniono zabiegi montażowe i „walory” (podobnego uznania po latach doczekała się seria Martwego Zła czy chociażby Bad Taste i Martwica Mózgu). Koniec pierwszej dekady XXI wieku to powrót do tego typu produkcji, które w dalszym ciągu są rzadkością i pewnie dzięki temu stają się tak popularne na całym świecie. Paranormal Activity (2007), REC (2007), Kwarantanna (2008), Projekt: Monster (2008) czy Kronika (2012) to tylko niektóre z takich produkcji. Do horrorów trzeba przysiąść i byle jaka wytwórnia (Asylum) chcąc zarobić troszkę na boku udaje, że się przykłada, lecz wychodzą kompletnie popaprane filmidła. V/H/S jest filmem innym, przesiąkniętym duchem lat ’80 i pierwotnym lękiem. Dzięki kilku istotnym zabiegom produkcję ogląda się bardzo dobrze, trzyma w napięciu i nie puszcza do ostatniej minuty.
Pierwszym punktem od jakiego chciałbym rozpocząć to fakt, że cała produkcja kręci się wokół kaset VHS, zapomnianego formatu, który został zdegradowany przez krążki CD/DVD/Blu-Ray. Starsi czytelnicy na pewno pamiętają wypożyczalnie albo stragany / stoiska z „nagimi” kasetami za gorsze. 
Pierwsza część tej (jak na razie) dylogii obfituje w 5 nagrań stworzonych przez kilku bardzo intrygujących reżyserów, a cykl filmików rozpoczyna się w momencie, kiedy to grupka osób odnajduje zagubiony pokój wypełniony telewizorami w otoczeniu setek kaset VHS. Bohaterowie uruchamiając poszczególne taśmy pokazują nam okropieństwa, których nigdy przedtem nie widzieliśmy (i bądźmy szczerzy – nie chcemy więcej razy oglądać).
Podobnie jak w starych, zniszczonych kasetach, tak i w tej produkcji są szumy, przerwy, piski i piasek. 
Rożny rodzaj filmów zarówno w pierwszej jak i drugiej części to taki bonusik dla fanów filmów gore i mocnych slasherów, ponieważ to nie tylko dynamiczna akcja kręcona „z ręki”, ale również okropne materiały video z telefonu czy w drugiej części – kamera na kasku lub rybie oko z kamery ochrony. Pierwotny horror – tak nazwałbym to widowisko. Każdy filmik to praktycznie inna gałąź kina grozy. Mamy wampiry, wilkołaki, czarownice, duchy, kosmitów, zombie, rytuały i sekty oraz ogrom innych zjawisk nadprzyrodzonych (nie w tej kolejności i nie w każdej części, ale dziwactwa są!).
Całość trzyma się w swoistych ramach filmowych noweli opowiadanych z różnego punktu widzenia i z różną dramaturgią. Jedne filmiki są okropnie dynamiczne i makabryczne od samego początku, a inne budują napięcia aż do finałowego „rozlewu krwi”. Część pierwsze to zasługa takich jegomości jak: 
David Bruckner (Sygnał), Glenn McQuaid (I Sell the Dead), Radio Silence, Joe Swanberg (Następny jesteś ty), Ti West (The Inkeepers, The ABCs of Death) oraz Adama Wingarda (Autoerotyzm).
Część druga jest już o wiele bardziej barwna chociaż w dalszym ciągu migawki, drgawki i inne zachlapywanie obiektywu wodą jest niepożądane. Mniej widać, ale jak już widać to naprawdę strasznych rzeczy można się dopatrzeć. Za V/H/S/2 odpowiadają: Simon Barrett (V/H/Sy i The ABCs of Death), Jason Eisener (Włóczęga ze strzelbą), Gregg Hale z Eduardo Sánchezem (Blair Witch Project) no i oczywiście Adam Wingard (Naprawdę straszna śmierć).
Film pozostaje polecić widzom o mocnych nerwach, duże ilości przemocy, krwawe jatki i chore sceny przyprawiające o torsje to tylko przedsmak dylogii V/H/S. Fanatycy gore i kina makabry będą zadowoleni.

V/H/S / V/H/S (2012)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
gatunek: horror
reżyseria: David Bruckner, Glenn McQuaid, Radio Silence, Joe Swanberg, Ti West, Adam Wingard
scenariusz: David Bruckner, Glenn McQuaid, Radio Silence, Joe Swanberg, Ti West, Adam Wingard
obsada: a kto ich tam zna?
cytat: “I like you.”

V/H/S/2 / V/H/S/2 (2013)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
gatunek: horror
reżyseria: Simon Barrett, Jason Eisener, Gregg Hale, Eduardo Sánchez, Adam Wingard
scenariusz: Simon Barrett, Jason Eisener, Gareth Evans, Jamie Nash, Timo Tjahjanto
obsada: a kto ich tam zna? No już pewnie ktoś ale nie ja…
cytat: “Oh God, nooo….”


autor: Maciej "temptershell" Wojtoń

1 komentarz:

Magdalena pisze...

Słyszałam o tych filmach już jakiś czas temu, a konkretniej o części pierwszej. Nie byłam jednak pewna czy warto zobaczyć. Tym bardziej, że nie przepadam za found footage. Jednak po Twojej recenzji widzę, że jednak warto, więc chyba się jakoś nie długo za nie zabiorę (filmy w sensie:)).