czwartek, 17 października 2013

#281 QUCIKLY-SAID: The Internship, Nothing Left to Fear, The Family

Obiecane recenzje, szybkie recenzje filmów męczonych na fanpejdżu, a które jeszcze nie zagościły na OniryzMovie. Zapraszam!

THE INTERNSHIP / Stażyści (2013)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Stażyści to nic innego jak jedna wielka reklama Google’a. Mimo, że w głównych rolach pojawiają się najbardziej irytujący duet komedity to te prawie dwie godziny spędziłem z uśmiechem na twarzy. Owen Wilson i Vince Vaughn to goście, którzy potrafią grać tylko dwa charaktery. Owen jest zwykle kłamliwym egocentrykiem, a Vince bezpardonowym chamem – taki jest i ten film: kłamliwy i chamsko prosty. Wrzucenie bardzo ciekawych młodych osób na drugi plan sprawiło, że komedia stała się cieplejsza i mniej sztuczna. Można się rozdrabniać nad detalami i całą historią, ale można również powiedzieć, że jeżeli chcecie posiedzieć na kanapie z cała rodziną i odpocząć po całym tygodniu to mogę spokojnie produkcję polecić.

NOTHING LEFT TO FEAR / Nothing Left to Fear (2013)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Pierwszy film Slasha (jak to głupio brzmi) dupy nie urywa. Slash jest producentem wykonawczym i odpowiada za muzykę więc jego filmem to coś nazywać się nie powinno. Gitarzysta nie zna się chyba na horrorach i zorganizował kiepską ekipę, która stworzyła coś zaskakującego (nie dobrego, ale dziwnego). Horror oscylujący w klimatach sekt, demonów i zapomnianych miast kończy się tak jak się zaczyna czyli kłopotliwie i to nie jedyna z jego wad. Wadą jest również fakt, że efekty mi się podobały i oglądałem z uśmiechem na twarzy, a to horror z bardzo niskiej półki więc nie wiem co się ze mną dzieje.

THE FAMILY / The Family  (2013) 
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Komedia z zacięciem kryminalnym opowiadająca o losach mafijnej rodziny, która kończąc z przestępczym losem zmienia tożsamość i zaczyna normalnie żyć. W obsadzi znalazły się gwiazdy Hollywood, ale to nie spowodowało, że film zyskał na wartości. Produkcja jest za krótka, za płytka i co najważniejsze – bez smaku. Plusem jest oczywiście bardzo dobrze rozegrane gagi i elementy czarnej komedii przesyconej świetnymi dialogami i muzyką, lecz po seansie czułem po prostu niedosyt. Kto chce się zmierzyć z kinem nie do końca kryminalnym i niespełna komediowym – zapraszam, a kto czeka na widowisko nie z tej ziemi to się może przeliczyć.

autor: Maciej "temptershell" Wojtoń

Brak komentarzy: