wtorek, 7 stycznia 2014

#298 Krótko, zwięźle i na temat: Ninja 2: Shadow of a Tear, Niemożliwe, Carrie

3 szybkie recenzje przygotowane przez Damiana. Zapraszam na tytuły 2013 roku!

Ninja 2 Shadow of a Tear 


reżyseria: Isaac Florentine 

moja ocena: 7,5 / 10
Chociaż za sceny walki należy się: 10 / 10 !

Nie jeden wysokobudżetowy film nie może się pochwalić takimi scenami walki! A tutaj mamy niskobudżetowe dzieło od razu na DVD/BD więc tym bardziej się chwali!
Scott Adkins aktorsko robi się coraz lepszy a to ze kaskaderkę robi sam jest tym bardziej na plus!
Praca kamery to istna żyleta, w scenach walki widać praktycznie wszystko (dla porównania w nowym Wolverine gówno widać kamera tak szaleje bez składu i ładu)!
Fabuła, powiedzmy sobie szczerze, jest tu umowna i każdemu doskonale znana.
Tu chodzi o piękny powrót do lat 80/90 i mi się taki powrót podoba.


Niemożliwe
reżyseria: Juan Antonio Bayona
moja ocena mocne 8 / 10
Czy w dobie efektów robionych komputerowo można stworzyć wiarygodny i przekonujący swoim realizmem film katastroficzny? Takiego zadania podjął się młody reżyser z Hiszpanii Juan Antonio Bayona i z jakim skutkiem? Okazuje się że jak najbardziej pozytywnym, co jest bardzo dużym zaskoczeniem w dobie Baya, Emernicha i Nolana itd, i ich ulubionej zielonej lub niebieskiej ściany i wszechobecnego renderingu komputerowego - ograniczenie komputera do minimum na plus. 
Scenariusz jest konstrukcji prostej i dosyć szybko się rozkręca a młody reżyser kontroluje emocje wylewające się z aktorów żeby nie wyszedł z tego jakiś łzawy melodramat co zasługuje na pochwałę, plus. 
Do aktorstwa nikogo nie można się przyczepić wszyscy zagrali na 100% swojego talentu, chociaż mnie osobiście przekonał ten najmłodszy z rodziny, prawdziwe i autentyczne
Kolory o dziwo świetnie komponują całość. Pierwszy spójny film gdzie katastrofa jest tylko tłem do małych ludzkich zwycięstw, to jest piękne i oby więcej takich filmów!


Carrie (2013)
reżyseria: Kimberly Peirce
moja ocena 6/10
+ tytuł zmarnowanego potencjału roku

Dwie sprawy słowem wstępu
+ książki nie czytałem więc nie mam porównania i nawet jak bym ją przeczytał to tak nie będę porównywał do książkowego wydania
+ nie będę przyrównywał filmu do starego filmu De Palmy

Chciałbym napisać coś dobrego na temat tego filmu nawet bardzo dużo dobrego, ale po prostu nie mogę. :( Wręcz muszę napisać dużo złego... głównie pod adresem Pani reżyser, która dostała ataku lenistwa w czasie produkcji i całą nowoczesność ograniczyła tylko do netu i zabawek firmy Apple - ja nie mam nic przeciwko nowoczesności, ale tylko tyle? Bates Motel jest nowoczesny i super to wygląda - szkoda wielka szkoda.
Kolejna kwestia Pani reżyser nie wykorzystała możliwości aktorów, których miała na planie, którzy grają może na 50% swoich możliwości. Ja wiem ze Pani Moore ma już 53 lata na karku, ale dajcie spokój, wierze w to że przyciśnięta przez reżyserkę/reżysera na planie potrafiła by dużo lepiej zagrać tę rolę.
A młoda Chloe Grace Moretz pokazuje że kipi możliwościami, lecz trzeba z niej to wyciągnąć, może Panu Fuqua się to uda, bo Pani Peirce niestety dała ciała.
Cała gromadka szkolnych piękności dobrana jest w porządku + Pani od WF też jest ok.
Kamera jeździ szeroko i to jest fajne, bo dużo widać, ale kolorystyka mogła być dużo bardziej stonowana i mroczna.
Wszelkiej muzyki i dźwięku mogłoby być więcej, pomogło a wręcz wyręczyłoby to Panią reżyser w budowie klimatu, który wyszedł jej koślawo.
Teraz kwestia efektów komputerowych, ehhh... Nie miałbym nic przeciwko gdyby były one ładnie wkomponowane w obraz a a nie ohydnie kuły w oczy...
Reasumując jeżeli producenci chcieli żeby to kobieta spojrzała swoim damskim okiem na Carrie żeby zrobić ją bardziej kobiecą to na przyszłość polecam pogadać z Kathryn Bigelow ona się nadaje do tej roboty dużo lepiej!
Mimo tej całej krytyki, którą wytoczyłem w stronę filmu da się to obejrzeć. Film nie odpycha od siebie, nie nudzi, nie robi z widza debila, ale ma się cały czas to wrażenie ze mogło być jednak lepiej dużo lepiej niż jest, kurde...

recenzje: Damian

Brak komentarzy: