piątek, 30 maja 2014

#308 QUICKLY-SAID: Labor Day, Blue Ruin, Vampire Academy

Kolejne zestawienie niedawno obejrzanych filmów. Tym razem 3 gatunki dramatów: dramat właściwy, tragedia i niestety komedia.

Labor Day (2014)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Film opowiada historie samotnej matki, która dzięki namową syna opiekuje się rannym skazańcem. Kate Winslet gra rzecz jasna tą smutną, roztrzęsioną i pozbawioną energii matkę, a Josh Brolin poczciwego zbiega, który zarzeka się, że nic złego nie zrobił. Gówno prawda, doprowadził do sflaczenia mojego mózgu, gdyż dawno nie widziałem tak banalnego filmu z tak kiepskim syndromem sztokholmskim.
NA PLUS +
- świetne zdjęcia
- zaskakująco dobra ścieżka dźwiękowa
- finał, bardzo dobre zakończenie
- aktorsko bardzo się podobało, duet Brolin – Winslet jest wręcz rewelacyjny
NA MINUS -
- rozpocząłbym od banalnej historii, zakończył na jeszcze gorszej relacji syna głównej bohaterki z otaczającym go światem
- dodam, że nawet nie mogłem wywnioskować czasu i miejsca akcji tak dużo było zbędnych i tak niewiele istotnych detali scenografii czy kostiumów, okropieństwo
Brolin: "na śniadanie zrobię jajecznicę"

Blue Ruin (2014)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Blue Ruin to historia Dwighta (w tej roli Macon Blair), który jest bezdomnym. Radzi on sobie bardzo dobrze i nie narzeka na swój żywot. Jego jedyną ostoją jest rdzewiejący samochód. Pewnego dnia przez przypadek dowiaduje się, że z pobliskiego więzienia wychodzi osoba, przez którą ówczesne życie Dwighta wygląda jak wygląda. Od tej chwili jedynym motorem naszego bohatera jest zemsta. Obraz Jeremy’ego Saulniera jest urzekający. Fantastycznie rozpisany scenariusz, świetne ujęcia i niebanalna muzyka sprawiają, że historia rozkręca się błyskawicznie, a każda scena to istny majstersztyk.
Na PLUS +
- zdjęcia
- muzyka
-scenariusz
NA MINUS –
- role drugoplanowe, szczególnie płytki Devin Ratray

a na wybory idę tak


Vampire Academy (2014)
OniryzMovie ocenia: ●●●●●●●●●●
Musiałem wspomnieć o tej produkcji gdyż przysporzyła mi wielu problemów natury moralnej. Z jednej strony jest to kolejna nowoczesna wersja paranormalnego romansu gdzie z głupkowatym humorem wchodzimy w konflikt między fantastycznymi humanoidalnymi  gatunkami, a z drugiej – ten film genialnie balansuje na granicy kiczu i popkulturowych odniesień co osobą, które choć trochę w życiu czytały bądź oglądały sprawi wiele radości. No i pierwsze schody – film jest ewidentnie adresowany do młodzieży, która mało co ogląda, a o czytaniu już pewnie nie ma mowy (nie mówię, że cała młodzież ale znaczna część). Do kina na pewno poszły dziewoje, które zaczytywały się w cyklu powieści Richelle Mead (przygotowałem się), autorki (jak na razie) 6. części Akademii Wampirów ale tak jest zawsze. Film zmaga się z problemem wyidealizowanego społeczeństwa kilku ras wampirów, które nota bene wyglądają całkiem normalnie, a spośród tych kilku wampirzych gatunków tylko jeden zachowuje się jak klasyczny Bela Lugosi (i tu właśnie nucę kawałek z końcówki seansu, w którym dźwięcznie płynie piosenka zespołu CHVRCHES będąca coverem starego bandu Bauhaus - Bela Lugosi's Dead).
Wstyd po prostu, że kolejna przesłodzona papka ośmiesza wygląd wampirów i w bezpardonowy sposób wypełnia kadr popkulturowymi odniesieniami.
NA PLUS +
- jedynie komizm sytuacji i ta popkultura
- no dobra, śliczna Olga Kurylenko :)
NA MINUS –
- kolejny raz stwierdzę, że cała reszta
konferencja calutkiej partii Kongresu Nowej Prawicy
recenzje: Maciej Wojtoń
korekta: Kuroi Ookami
Więcej o filmach/serialach/nowościach dowiesz się na FanPage'u OniryzMovie

Brak komentarzy: