piątek, 23 maja 2014

#302: Jakich adaptacji prawdopodobnie się nie doczekam – komiksy warte ekranizacji (1)

Witam wszystkich po długiej przerwie, wracam z tekstem dotyczącym komiksów, a dokładnie tych komiksów, na których adaptacje czekam od dawna lecz nikt z producentów nie kwapi się aby zajrzeć do jednego czy drugiego zeszytu. Dla nie wtajemniczonych donoszę, że poza gigantami wydawniczymi w postaci DC i Marvel możemy znaleźć inne, świetne wydawnictwa prezentujące najlepszych scenarzystów i rysowników z całego świata.

Na początek TOP-COW czyli ojciec serii The Darkness, która doczekała się dwóch gier lecz ani jednej ekranizacji. Porywająca historia, fantastyczne mroczne fantasy z dużą ilością trupów, a jeszcze dodajmy Witchblade to już totalna miazga. Zarówno The Darkness jak i Witchblade (komiks doczekał się bardzo kiepskiej adaptacji serialowej lecz nie warto się w to zagłębiać), to podwaliny sukcesu TOP-COW i dzięki tym długim serią (ponad 100 numerów i kilkanaście spin-offów i one-shotów) wydawnictwo stworzyło kilkanaście innych nadprzyrodzonych postaci finalnie łącząc kilkanaście samodzielnych charakterów w jednej serii zatytułowanej Artifacts (swoista wersja Avengersów / Ligi Sprawiedliwych). Jeżeli powstałby film to na pewno nie jeden i z kategorią wiekową R.

Vertigo to odłam DC i nikogo nie zdziwi, że wydawca tak wielki na potrzeby serii o Johnie Constantinie postarał się o nową odnogę. Hellblazer ma już przeszło 20 lat i po 300 numerach serii rozpoczęła się nowa era dla Johna, powstało kilka niezależnych komiksów z Constantinem lub Hellblazerem w tytule, a główny bohater zaczął gościć na łamach komików stajni DC. Większość pewnie kojarzy adaptację z Keanu Reevesem w roli głównej i słyszało, że szykuje się serialowy John lecz Hellblazer to nie jedyny owoc Vertigo. Mamy jeszcze komis o nazwie Un-Men i jest to chory biopunk o znamionach szaleństwa Victora Frankensteina. Dziwaki, mutanty i paskudy w świecie wielkiej polityki. Tego się nie da nakręcić ale można komiks pochłonąć gdyż doczekał się tylko dwóch tomów.

Dzisiaj na tym chciałbym poprzestać, sygnalizuję zwolennikom Marvela, że świet nie kończy się na Iron Manie. O kolejnych świetnych wydawnictwach napiszę jak tylko kolejną wolną chwilę pozbawioną trosk codzienności dopadnę. Miejmy nadzieję, że będzie to jeszcze przed wakacjami.
P.S. Chciałbym jeszcze nadmienić, że o komiksach pisałem przy okazji artykułu o Benie Templesmithie tutaj :)

Brak komentarzy: