piątek, 6 czerwca 2014

#317: Maleficent (2013) ★★★★★★★★☆☆

Film Maleficent to w głównej mierze produkt stworzony przez kobiety i pokazuje jak potężna jest płeć piękna. Obraz urzekający nie tylko cudowną wizją baśniowego świata, ale przede wszystkim wspaniałą grą aktorską i możliwością spojrzenia na Śpiącą Królewnę od tej drugiej, niedopowiedzianej strony. Nie wierzycie? Zapraszam do recenzji!
Czarownica została wyreżyserowana przez scenografa takich filmów jak Avatar czy Alice in Wonderland (2010) i jest to jego reżyserski debiut Roberta Stromberga. Za scenariusz odpowiada Linda Woolverton, która z Robertem spotkała się przy produkcji Alicji, Burtona, a sama dekadę wcześniej napisała piękną historię o Królu Lwie. Duet zgrał się rewelacyjnie, z tego co słyszałem wczoraj (tj. 4.06.2014 r.) w planach mają już kolejny film, a będzie nim aktorska wersja Pięknej i Bestii. Za produkcję odpowiada sama Angelina Jolie i jest to jej wielki powrót do kina, po prawie czteroletniej przerwie w Hollywood wraca w fantastycznym stylu. Premiera jej filmów prawie zbiegła się z jej 39. urodzinami co jest o tyle zaskakujące, że wcale, a wcale na tyle nie wygląda. Jest w dalszym ciągu dojrzałą, pociągającą i rzecz jasna seksowną aktorką, ale pełniejszą życia i werwy niż ta Angelina sprzed 4 czy 5 lat kiedy podupadała na zdrowiu, była wychudzona i zmizerowana, a po(d)ciągać to mogła najwyżej nosem. James Newton Howard skomponował muzykę, ba… Muzykę! Duża litera nie jest przypadkowa, gdyż jego dzieło jest jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych wydanych w tym roku. Obrazy są bajeczne. Zdjęciami zajął się Dean Semler, a za efekty specjalne i wygląd stworów i scenerii odpowiadają ludzie, którzy przyczynili się do skonstruowania świata pokazanego w filmie Snow White and the Huntsman (2012).
'tyleee' grzybów nazbierałam
Aktorsko film również należy do kobiet, poza Angeliną, grającą tytułową Czarownice (Diabolina jeżeli dobrze zapamiętałem), mamy do czynienia z wyrośniętą (szesnastoletnią) Elle Fanning oraz przezabawną Juno Temple w roli jednej z dobrych wróżek. Mężczyźni schodzą na drugi plan, co z tego, że występuje szalony Sharlto Copley w roli króla/ojca Stefana oraz Sam Riley (Byzantium, On the Road) w postaci Divala – podopiecznego Diaboliny, jak ich epizody są niemrawe, niezauważalne i bez polotu.
M@M's-y o nowych smakach: zleżały ogórek, guma balonowa i barwnik 'trypan blue'
SPOILER ALERT
Przez cały film rozchodzi się głównie o zemstę i pogodzenie się z własnym losem jak również umiejętne poukładanie indywidualnych priorytetów. Diabolina była młodą (wróżką?) dziewczyną, która należała do spokojnej krainy fantastycznych stworzeń, które tysiące lat temu podpisały traktat o nieagresji z ludźmi. Jeden władca łamie ten cyrograf, Angelina Czarownica się lekko wkurza i przegania złoczyńców, w międzyczasie doznaje zawodu miłosnego i traci skrzydła (dobrze, ze nie rogi bo w nich jest jeszcze bardziej pociągająca). Wraz ze skrzydłami część swoich magicznych mocy i rzecz jasna zdolność latania. Lata mijają, jej ex-chłopak zostaje królem i rodzi mu się córeczka, sama Diabolina knuła spisek i rosła w siłę, dociera do zamku i… resztę historii znacie.
KONIEC SPOILERa
Czy coś mnie raziło w filmie? Przede wszystkim ten ewidentny brak mężczyzn i za proste rozwiązania fabularne, tak oczywiste, że aż bolesne. Mógłbym jeszcze pojojczyć na to, że film miał potencjał na kategorię wiekową R. Więcej brutalności, dwie sceny z nagą Jolie, sex z młodą Fanning, trochę krwi i dark fantasy gotowe.
Film się podobał i polecam go wszystkim, tym małym pięcioletnim szkrabom jak i tym pięćdziesięcioletnim chłopakom, (no dobra, dziewczynom też).
autor: Maciej Wojtoń
edycja: Laura Zgoda

Maleficent / Czarownica (2013)
OniryzMovie ocenia: ★★★★★★★★☆☆

1 komentarz:

Andżelika Święch pisze...

faktycznie duża część filmu była raczej oczywista, ale był tak piękny, że wcale mi to nie przeszkadza :D