sobota, 9 sierpnia 2014

#348 Jackie Chan po raz pierwszy, drugi i trzeci, czyli trylogia Zbroji Boga

 Nikt nie spodziewał się azjatyckiego Indiany Jones'a! Ten nie ma ani bicza, ani kapelusza, ale jego kung fu jest silne! Poza tym Jackie Chan odstawia kaskaderkę sam. Bez zastępców. I w wielu scenach bez zabezpieczeń. Zapraszam do czytania o trzech częściach przygód Asian Hawk'a!


Long xiong hu di/Zbroja Boga (1986) 
OniryzMovie ocenia: ★★★★★★★☆☆☆
Reżyserem tej, jak i pozostałych trzech części jest Jackie Chan. Gra także główną rolę poszukiwacza artefaktów, łowcy skarbów i zaginionych reliktów, nazywanego na całym świecie Asian Hawk'iem. Pierwsze minuty filmu pokazują nam jak "odzyskuje" miecz będący częścią większego zestawu, nazywanego tytułową Zbroją Boga. I na samym początku dostajemy próbkę możliwości głównego bohatera. Uciekając przed goniącym go plemieniem czarnoskórych dzikich ludzi skacze, unika, robi salta, by na końcu wskoczyć do gigantycznej nadmuchanej kuli i stoczyć się na sam dół wzgórza, przy którym czeka jego pojazd. Wraz z rozwojem fabuły dowiadujemy się, że wielcy źli kultyści chcą wszystkie pięć elementów Zbroi, aby zniszczyć ja i zapanować nad światem. I wykorzystują porwanie byłej miłości Jackie'go, aby zmusić go do odzyskania dla nich artefaktu. Jest to typowy film akcji lat osiemdziesiątych przyprawiony azjatyckim kinem. I szczerze powiedziawszy, że pomimo marnych dialogów, które ratują śmieszne powiedzonka Jackiego, banalnej jednak fabuły i tych strasznych okrzyków podczas scen walki, to film mnie jednak nie nudził. Pośmiać się można nie tylko z samych scen i docinków głównego bohatera, ale też z głosów różnych aktorów, które były dopasowywane do nich jak dubbing. Oczywiście nie każdego będzie też zabawiać jak jedna osoba walczy z tłumem przeciwników i zamiata nimi podłogę, ale jest też niewiele filmów tak starych, ale dobrze zrobionych pod kątem scen potyczek oraz efektów wizualnych. 


Fei ying gai wak/Zbroja Boga 2: Operacja kondor (1991)
OniryzMovie ocenia: ★★★★★☆☆☆
Znany nam z poprzedniej części złodz... ekhem, łowca zagubionych skarbów dostaje od poznanego wcześniej barona Scappisa zadanie wielkiej wagi. Bo ci źli, wredni, parszywi naziści pod koniec drugiej wojny światowej ukryli złoto, które zdobyli okradając Europę. Dużo złota. Można by powiedzieć, że góry. Ułożone sztabkami na paletach w skarbcu. I trzeba będzie to złoto odzyskać. A wcześniej znaleźć. I po sznurku do kłębka udaje się znaleźć najpierw kilka kobiet, które Asian Hawk ma na głowie przy okazji walk, ratowania swojego tyłka i zdobywania kolejnych poszlak do znalezienia ukrytej bazy hitlerowskiego rządu. A później okazuje się, że po drodze są jeszcze pułapki i zagadki zanim zobaczymy złoto. I pomimo podobnej budowy całokształtu, co pierwsza część trylogii, to jednak pojawiają się tutaj sceny tak banalne i przesadzone, że zastanawiałem się jak oni to zrobili. Bo na ten przykład to samochody nie skaczą, nie jeżdżą same po ścianach i po dachach budynków. Nikt nie mówi o Transformersach! Niemniej  jednak i tak Jackie Chan świetnie radzi sobie podczas kaskaderskich wyczynów i scen walki, poświęca się temu pełną parą, co widać na końcu filmu, kiedy są pokazane sceny kręcenia filmu, kiedy coś nie wychodziło i wszyscy się śmiali, albo Jackie spadał z wysokości i wszyscy biegli mu z pomocą. Warto przeboleć niektóre sceny typowe dla początku lat dziewięćdziesiątych i pooglądać co wyprawia ten facet. Zawsze możemy co nieco przewinąć...


Chinese Zodiac/Chiński zodiak (2012)OniryzMovie ocenia: ★★★★★☆☆
Bo to było tak: Był sobie wspaniały ogród z pałacykiem w chinach. W ogrodzie była cudowna fontanna z dwunastoma głowami zwierząt chińskiego zodiaku. I podczas wojny przyszli i zagrabili te dwanaście głów, po jednej dla każdego oficera. Dwanaście głów zaginęło na całym świecie. Dzisiaj znajdywany pojedynczo osiągają milionowe ceny na licytacjach antyków. Ale pasowałoby zdobyć wszystkie głowy. I kogo wezwiesz do tego zadania? Asian Hawk'a z ekipą. Bo teraz już nie pracuje sam. I ma super gadżety. Takie a la high tech! Zmienia się także podejście naszego drogiego łowcy. Oprócz tego, że chce na nich zarabiać, to chce także chronić antyki. I dużo bardziej ceni życie ludzkie. Ponad pieniądze i zdobywane skarby. Mimo upływu lat Jackie Chan nadal pozostaje w doskonałej kondycji i wyprawia niestworzone rzeczy, pomimo, że jest tylko zwykłym człowiekiem. A nie mutantem. Wynikiem eksperymentu. Kosmitą. Albo innym mitycznym stworzeniem. Jako, że ten film jest z roku bliższego już nam, efekty specjalne i wizualne bardziej zachwycają. Fabuła bardziej trzyma się kupy, a podtrzymywane wszystko gagami naszego drogiego reżysera zabawiło mnie jeszcze lepiej od poprzednich części. Tylko zastanawia mnie jak on przeżył tę scenę z wulkanem. Może mi ktoś wytłumaczy jak oglądnie?

autor: Kuroi Ookami
Więcej o filmach/serialach/nowościach dowiesz się na FanPage'u OniryzMovie

Brak komentarzy: